-Panie alfo niech nam pan opowie o Watasze Wilków Kamieni Szlachetnych!-zapytał mnie Alfik.
-O matko ile ja wam razy to opowiadałem, a potem przytulacie się do mnie!
-Prosimy!-Krzyknęły chórem wszystkie.
-Nigdy jej nie słyszałam.-powiedziała Layla chociaż 100 razy to słyszała.
-Ehh...No dobra!-
-Hura!-
Siedzieliśmy przy ognisku. Layla przybliżyła się do mnie, a dzieciaki usiadł wygodnie, a ja sam zacząłem snuć tę opowieść:
"Kiedy byłem mały bawiłem się sam.Nikt mnie nie lubił nawet Ticketeye, który miał się mną opiekować.Pewnego dnia bawiłem się pod drzewem tam za domem naszej pani doktor.Ustwaiaółem sobie szyszki jako drzewa, a za wilki miałem żołędziowe stworki.Potem przyszedł bardzo, ale to bardzo wściekły Ticketeye i zapytał:
-Co zrobiłeś tej małej?-
-Zależy, której małej?-odpowiedziałem, ale ten wrzasnął na mnie:
-Przecież wiesz o co mi chodzi, a dokładniej o Laylę!-jego głos zabrzmiał poważnie i wtedy mi się przypomniało, że Blade (czyt. Blejd) chciał ja skrzywdzić w krzakach, ale tylko ja ich znalazłem w porę, a potem sam uciekł i pewnie on poskarżył, że to ja ją zbiłem!CDN.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz