Od dwóch dni miałem dziwne sny. Poszedłem do szamana, ale ten ich nie rozumiał. Śniło mi się, że przechodzę przez rzekę, ale po mojej prawej stronie, tam gdzie jest mały wodospad stał czarny i potężny wilk.Bałem się go, ale on mi nie robił krzywdy i zawsze uciekałem.Przez ten sen stałem się nerwowy i spięty. Zawsze, gdy mieliśmy iść na łowy udawałem chorego, ale niestety wszyscy zwietrzyli mój podstęp i siłą musieli mnie ciągnąć do rzeki.Żeby jeszcze było mało powiedzieli mi strażnicy, że mam łowić ryby sam, a oni będą chorzy. No fakt nie chciałem iść, ale miałem powody. Po patrzyłem się na prawo i stał tam ogromny, czarny wilk ze skrzydłami. Zostawiłem wszystko i bardzo powoli odwróciłem się do niego tyłem i wrzeszcząc biegłem przez. Wpadłem w strażników, a ci widząc moje oczy zanieśli mnie do doktora! Byłem w szoku. Nally mnie biła po pysku, abym się otrząsł, ale nic to nie dawało. Miałem duże oczy ( Layla mówiła mi, że jak taki wystraszony byłem to oczy miałem jak radary), trząsłem się i mamrotałem:
-Tam...On...Duży...Czarny...Skrzydła!-
Zostałem na obserwacji, a strażnicy poszli na miejsce zdarzeń, lecz nic nie widzieli. Potem, żeby specjalnie mi dokuczyć powiedzieli wszystkim, że ja się boję ryb.Layla nie śmiała się, bo ja się nigdy nie bałem się ryb, więc poszła nad rzekę.Popatrzyła się na wodospad i tam stał smutny wilk. Layla podeszła i zapytała:
-Dlaczego płaczesz?
-Bo nikt nie chce mnie przyjąć do watahy, bo jestem wilkołakiem i jestem straszna!-odpowiedziała wilczyca.
-Wcale nie jesteś straszna.-
-Właśnie, że jestem, bo jeden wilk się już mnie przestraszył.-
-ha, Nero? Taki czarny wilk?-
-Mhm...-
-Daj spokój, chodź porozmawiasz z nim i wyjaśnisz wszystko. A jeszcze jedno jak masz na imię?-
-Mam na imię Arkati.-
-Ładne imię, ale jeśli chodzi o wilkołaka to się nie przejmuj, bo mamy w swoim składzie trzy wilkołaki.
-No, dobra.-
Po 15 minutowej wędrówce przyszliśmy na nasze legowiska.Weszłyśmy i tam był Nero i gdy zobaczył Arkati to spadł ze stołu lekarskiego i mówił:
-Nie! Zostaw mnie!Idź stąd! Nie bij!-
Trzasnęłam Nera z całej siły w pysk, a ten tylko pisnął:
-To bolało.-
-Zamknij się Nero! To jest Arkati i jest wilkołakiem.-
-Dzień dobry!-odpowiedziała Arkati.
-Arkati, przepraszam cię.-
-Spoko, każdy się mnie boi, więc się już przyzwyczaiłam.-
Po wyjściu od Nally było słychać gwizdy, a po dwóch dniach Arkati była przyjęta i ożeniła się z Radioactive'm. KONIEC!
Arkati: