Dzieciaki nie mogły się już doczekać tej słodkiej, a jednocześnie strasznej nocy.W tę właśnie noc przychodzi do nas wilczyca imieniem Halloween, która bardzo lubi dawać naszym pociechom cukierki.Ale ta noc była inna niż zwykle...
Ten dzień jak zwykle zapowiadał się bardzo dobrze.Szczeniaki nam pomagały w dekorowaniu, a my w wymyślaniu im strojów.W tą noc była pełnia księżyca, więc Green Moon, Eksaliburowi i Radioactiv'iemu odbijało.Nastąpiła noc, a dzieciaki z wielkim uśmiechem przychodziły, pukały i pytały:
-Cukierek, albo psikus?-
Było bardzo śmiesznie, bo Sky;owi zabrakło cukierków :P , ale Halloween go poratowała.Zauważyłem, że nasze wilkołaki wyskoczyły, a potem pobiegli niczym strzała krzycząc i skomląc " Ratunku, pomocy!", ale nikt nie wiedział o co chodzi. Potem zauważyliśmy jeźdźca bez głowy, a za nim z całą Watahę Chodzącej Śmierci! Przeląkłem się, ale potem rozmyślałem, że coś tu jest nie tak.Wataha Chodzącej Śmierci przyszła złożyć nam wizytę na Halloween, a potem była wielka uczta!Nastepnie po uczcie poszliśmy na Polanę Dusz i Las Duchów.Widzieliśmy swoich bliskich i opowiadali nam jak to ich widzimy i jak jest tam na tych Wiecznych Łowach.Zapamiętam tę noc bardzo dobrze !
MIŁEGO HALLOWEEN!
Halloween:
Strony
- Opowiadnia
- Wilki
- Tereny Watahy
- Legendy Przodków
- Czarny Rynek-Sklep
- Bogowie
- Stworzenie świata
- Wilki Żywiołów i rody
- Wilki pór roku
- Rasy Smoków na wyspie
- Watah Wolf's Rain
- Wataha wilków cienia
- Wataha wilków Deceptikon wolf
- Wataha wilków Autobots wolf
- Wataha wilków Ognia
- Wataha Zmierzchu
- Wataha wilków z Królestwa Aquaosa
- Moje prace
piątek, 31 października 2014
Reklamy dla naszej watahy!
Gdyby ktoś chciał reklamować mojego bloga byłabym mu bardzo wdzięczna! Oto reklamy dla naszego bloga:
Jeśli ktoś ma Facebooka to proszę polubić naszego fanpage'a tutaj:
Wataha wilków lazrowego morza-facebook
Dziękuję!
Jeśli ktoś ma Facebooka to proszę polubić naszego fanpage'a tutaj:
Wataha wilków lazrowego morza-facebook
Dziękuję!
Konflikt cz. 3 ostatnia
Byłem wkurzony na Laylę cały dzień, a ona nic sobie z tego nie robiła. Potem się uspokoiłem i pobiegłem do straży, bo mnie wołali. Gdy przybiegłem Sam siedział i zapytał mnie:
-Może czas się pogodzić?-
-Tak, masz rację Sam, ale najpierw odpowiedz mi dlaczego chodzicie na nasze tereny łowieckie?-
-Ehhhh...No, bo Wataha Cienia nam je zabrała i nie mamy dość żywności!-
-Wiesz, możemy ci pomóc w odzyskaniu waszych terenów.-
-Naprawdę?-
-Tak!-
-Wielkie dzięki Nero!-
-Nie ma za co!-
Następnego dnia nasi strażnicy i żołnierze wyruszyli na wojnę. Po 3 godzinnej bójce Wataha Zmierzchu miała swoje tereny łowieckie, a ja po powrocie zostałem tatusiem :) .
-Może czas się pogodzić?-
-Tak, masz rację Sam, ale najpierw odpowiedz mi dlaczego chodzicie na nasze tereny łowieckie?-
-Ehhhh...No, bo Wataha Cienia nam je zabrała i nie mamy dość żywności!-
-Wiesz, możemy ci pomóc w odzyskaniu waszych terenów.-
-Naprawdę?-
-Tak!-
-Wielkie dzięki Nero!-
-Nie ma za co!-
Następnego dnia nasi strażnicy i żołnierze wyruszyli na wojnę. Po 3 godzinnej bójce Wataha Zmierzchu miała swoje tereny łowieckie, a ja po powrocie zostałem tatusiem :) .
czwartek, 30 października 2014
Konflikt cz. 2
Następnego ranka wstałem, le się zdziwiłem, że nie ma przy mnie Layli.Bałem się o nią, bo była w ciąży i już było widać brzuszek :P . Wyszedłem z jaskini i zapytałem strażników:
-Wiesz, gdzie jest Layla?-
-Widziałem ją koło waszych granic pomiędzy Watahą Zmierzchu, a naszymi terenami łowieckimi!-odpowiedział.
"Co jej upadło na mózg!"-pomyślałem.Potem pobiegłem jak strzała i tam jej nie było. Bałem się o nią.Po 23 min. zobaczyłem, że wychodzi z terenów Watahy Zmierzchu i na dodatek rozmawiała z Leah! Krew się we mnie zagotowała i wrzasnąłem:
-Layla, co ty tam robisz choć tu natychmiast!
Layla przyszła do mnie delikatnym truchcikiem i zapytała mnie ze spokojem:
-Dla czego się drzesz na cały las?
-Layla!
-No, co?!-
-Nie dość, że wyszłaś bez żadnego słowa to jeszcze idziesz na inne terytorium!-
-Rozmawiałam tylko z Leah, żeby porozmawiała z Samem!-
CDN.
-Wiesz, gdzie jest Layla?-
-Widziałem ją koło waszych granic pomiędzy Watahą Zmierzchu, a naszymi terenami łowieckimi!-odpowiedział.
"Co jej upadło na mózg!"-pomyślałem.Potem pobiegłem jak strzała i tam jej nie było. Bałem się o nią.Po 23 min. zobaczyłem, że wychodzi z terenów Watahy Zmierzchu i na dodatek rozmawiała z Leah! Krew się we mnie zagotowała i wrzasnąłem:
-Layla, co ty tam robisz choć tu natychmiast!
Layla przyszła do mnie delikatnym truchcikiem i zapytała mnie ze spokojem:
-Dla czego się drzesz na cały las?
-Layla!
-No, co?!-
-Nie dość, że wyszłaś bez żadnego słowa to jeszcze idziesz na inne terytorium!-
-Rozmawiałam tylko z Leah, żeby porozmawiała z Samem!-
CDN.
niedziela, 26 października 2014
Konflikt cz. 1
Nasza wyspa jest podzielona na różne terytoria watah. Na zachód od naszej znajduj się nasze tereny łowieckie i granica z Watahą Zmierzchu.Pewnego dnia zauważyłem tam Sama, który nic sobie nie robił z tego, że jest na czyimś terytorium. Najciszej jak potrafiłem za kradnąłem się do niego i gdy byłem dość blisko to wyskoczyłem. Niestety on szybko zamienił się w ogromnego czarnego wilka i mnie przygniótł, na szczęście przed skokiem zawiadomiłem o tym watahę i już biegli na pomoc.Sam wstał i szybko podszedł do swojego terytorium i usiadł sobie patrząc na mnie szyderczo. Kiedy wataha przyszła zdziwiła się, bo Sam był na swoim terytorium. Jednak dwoje strażników i Layla zauważyli, że był tu jakiś podstęp. Następnego dnia powiedziałem tym strażnikom, żeby patrolowali tamte okolice.CDN.
P.S. To jest mój pierwszy taki kolaż, więc proszę bez hejtów!
Kliknij, aby powiększyć!
sobota, 25 października 2014
Klątwa Krwawego Szachowca
Dawno, dawno temu, był sobie wilk.Był bardzo piękny i silny.Każda samica chciała go mieć, ale wybrał jedną tą jedyną.Pewnego dnia zauważył Dead (czyt. Did żywioł śmierci i bogini śmierci) była nieprzytomna i strasznie miała pogryzioną szyję, z której lała się czarna krew. Rick (imię wilka) bał się, ale jej nie zostawił tylko zawołał resztę watahy, ale ci gdy ją zobaczyli pouciekali do swoich jaskiń, lecz ją nie zostawił. Wziął jej ciężki łeb i delikatnie, małymi kroczkami niósł o swojej jaskini.Jego żona bardzo się zdziwiła, ale mimo to pomogła jej.Opatrzyła ranę, odkaziła i zawinęła w bandaż.Po dwóch dniach nieprzytomności, Dead obudziła się.Rick zauważył, że jej hobbym jest granie w szachy.Miał akurat w domu szachy i te szachy jej podarował.Dead mu podziękowała i za tą opiekę dała Rickowi dar i żywioł umysłu.Rick oczywiście podziękował jej.Po dwóch miesiącach Rickowi urodziły się dwa wspaniałe basiory, ale okazało się, że żona i jego dzieci są poważnie chore, a po tygodni w strasznych męczarniach umarli.Rick zamknął się w sobie, a potem, żeby zapomnieć o śmierci żony i dzieci zaczął grać w szachy.Szło mu nieźle i zawsze wygrywał, ale pewnego dnia przyszedł tajemniczy wilk i Rick'a ograł. Ten z gniewem rzucił się na niego i go zagryzł.Okazało się potem, że to była Dead.Dead wstała z pogryzieniami na swoim ciele i powiedziała:
"Rick byłam głupia,że ci dałam logikę i za to posiądziesz karę.Do końca świata nie zobaczysz się z żoną, ani z dziećmi tylko będziesz miał całe poharatane ciało jak ja i od dziś będziesz nosił miano Przeklętego Krwawego Szachowca!Niech się strzegą się ci, którzy oszukują i zabijają po przegranej!" na to Rick powiedział: "Dead jeśli ja nie mogę to ty jeśli spotkasz żonę z dziećmi pozdrów je ode mnie.Dobrze?".Dead zgodziła się i do końca świata błąka się po Lesie Duchów, a czasami błąka się wsród szachowców.O to Klątwa Krwawego Szachowca!
Krwawy Szachowiec (demon, Rick):
"Rick byłam głupia,że ci dałam logikę i za to posiądziesz karę.Do końca świata nie zobaczysz się z żoną, ani z dziećmi tylko będziesz miał całe poharatane ciało jak ja i od dziś będziesz nosił miano Przeklętego Krwawego Szachowca!Niech się strzegą się ci, którzy oszukują i zabijają po przegranej!" na to Rick powiedział: "Dead jeśli ja nie mogę to ty jeśli spotkasz żonę z dziećmi pozdrów je ode mnie.Dobrze?".Dead zgodziła się i do końca świata błąka się po Lesie Duchów, a czasami błąka się wsród szachowców.O to Klątwa Krwawego Szachowca!
Krwawy Szachowiec (demon, Rick):
poniedziałek, 20 października 2014
Daisy
W tamtym opowiadaniu zapomniałam dodać, że Daisy została przyjęta do watahy i już może chodzić i swobodnie biegać, a potem ożeniła się ze Skayem i mieli dzieci :P .
niedziela, 19 października 2014
Czy tajemniczy wilk ma coś wspólnego ze znikaniem naszych wader? cz.5 ostatnia
Rano wstałem i wyszedłem przed jaskinię i oczywiście wszyscy byli gotowi tylko nie ja.Zapytałem Nera:
-Jaki mamy plan?-
-No, więc Layla posłuży za przynęte, a gdy ten wilk wyjdzie, żeby porwać Laylę to wtedy strażnicy wyskoczą na niego z siatką.-odpowiedział.
-Aha to kiedy wyruszamy?-
-Teraz!-
Po 30 min. byliśmy już nad brzegiem i tam Nero wypchał na brzeg Laylę, która miała napełniać bukłaki.Po chwili zjawił się wilk, ale Nero nie drgnął.Wilk objął Laylę i zatkał jej pysk.W końcu strażnicy rzucili się na niego i złapali go.Nero pochwalił strażników:
-Dobra robota panowie, a ty debilu powiedz, gdzie są samice?-
-W mojej jaskini, ale nic im nie robiłem, po prostu porywałem je, bo czułem się samotny!-
I znowu po 30 min. nasza wataha była cała i zdrowa, tylko szkoda mi było Ekskalibura, bo był smutny.Pewnej nocy poszedł nad Skałę Płaczącego Wilka i chyba faktycznie tam płakał, bo Nero poszedł do niego i zapytał:
-Co się stało Ekskaliburze?-
-Boję się, że mnie wataha nie przyjmie!-
-A to niby czemu?-
-Bo...Bo...Bo jestem wilkołakiem!-
-Nie przejmuj się tym, bo w watasze mamy 2 wilkołaki.-
-Naprawdę?-
-Ależ oczywiście!-
Następnego dnia odbyła się narada watahy czy Ekskalibura przyjąć, czy też nie.Po 2 godzinnej naradzie postanowiliśmy, że Ekskalibur zostaje.
-Sky?-zagadnął do mnie następnego dnia.
-Tak?-
-Przepraszam, że cię zgniotłem.-
-Nic nie szkodzi, chyba ci podziękuję, bo poznałem fajną laskę.-
-Czyli wybaczasz?!-
-Tak.-
KONIEC!
Ekskalibur:
Jako wilk:

Jako wilkołak:
Daisy:
Takie obrazki:





-Jaki mamy plan?-
-No, więc Layla posłuży za przynęte, a gdy ten wilk wyjdzie, żeby porwać Laylę to wtedy strażnicy wyskoczą na niego z siatką.-odpowiedział.
-Aha to kiedy wyruszamy?-
-Teraz!-
Po 30 min. byliśmy już nad brzegiem i tam Nero wypchał na brzeg Laylę, która miała napełniać bukłaki.Po chwili zjawił się wilk, ale Nero nie drgnął.Wilk objął Laylę i zatkał jej pysk.W końcu strażnicy rzucili się na niego i złapali go.Nero pochwalił strażników:
-Dobra robota panowie, a ty debilu powiedz, gdzie są samice?-
-W mojej jaskini, ale nic im nie robiłem, po prostu porywałem je, bo czułem się samotny!-
I znowu po 30 min. nasza wataha była cała i zdrowa, tylko szkoda mi było Ekskalibura, bo był smutny.Pewnej nocy poszedł nad Skałę Płaczącego Wilka i chyba faktycznie tam płakał, bo Nero poszedł do niego i zapytał:
-Co się stało Ekskaliburze?-
-Boję się, że mnie wataha nie przyjmie!-
-A to niby czemu?-
-Bo...Bo...Bo jestem wilkołakiem!-
-Nie przejmuj się tym, bo w watasze mamy 2 wilkołaki.-
-Naprawdę?-
-Ależ oczywiście!-
Następnego dnia odbyła się narada watahy czy Ekskalibura przyjąć, czy też nie.Po 2 godzinnej naradzie postanowiliśmy, że Ekskalibur zostaje.
-Sky?-zagadnął do mnie następnego dnia.
-Tak?-
-Przepraszam, że cię zgniotłem.-
-Nic nie szkodzi, chyba ci podziękuję, bo poznałem fajną laskę.-
-Czyli wybaczasz?!-
-Tak.-
KONIEC!
Ekskalibur:
Jako wilk:

Jako wilkołak:
Daisy:
Takie obrazki:
piątek, 17 października 2014
Czy tajemniczy wilk ma coś wspólnego ze znikaniem naszych wader? cz. 4
Następnego dnia poszedłem do Nera.Zapukałem.Zza drzwi było już słychać kroki. Otworzłym mi je Nero, który był bardzo dziwnym nastroju i z przerażenia z zapytałem:
-Co ci się stało Nero?-
Westchnął i powiedział:
-Nie spałem dzisiaj z Laylą, a to jest mój zmarnowany dzień!-
-Nero?-
-Co?!-
-Mogę porozmawiać z tobą na osobności?-
-Mmmmm...No dobrze, tylko zaczekaj, bo przecież na goło nie pójdę.-
-Dobra to czekam!-
-No dobra to o czym chciałbyś porozmawiać?-
-No, bo w klinice jest suczka imieniem Daisy...-
-I...-
-I nie może chodzić, bo jej nogi przejechał samochód...-
-I...-
-I chciałbym, żebyś ją uzdrowił i żeby dołączyła do nas.-
-Ale czy ona tego chce?-
-Tak!-
-Skąd wiesz?-
-Bo rozmawiałem z nią!-
-Aha, ok to gdzie ona jest?-
-W klinice, ale jest jeszcze druga sprawa.-
-Jaka?-
-Czy zauważyłeś, że kilka samic zaginęło.-
-Yhy...A wiesz przez kogo?-
-Nad rzeką co rano jest bardzo silny wilk, który nalewa dużo bukłaków i czuć od niego nasze samice!-
-Aha, ok to jutro z samego rana nad brzegiem!-
-Rano?!-
-Tak!-
-HPF!-
CDN.
-Co ci się stało Nero?-
Westchnął i powiedział:
-Nie spałem dzisiaj z Laylą, a to jest mój zmarnowany dzień!-
-Nero?-
-Co?!-
-Mogę porozmawiać z tobą na osobności?-
-Mmmmm...No dobrze, tylko zaczekaj, bo przecież na goło nie pójdę.-
-Dobra to czekam!-
-No dobra to o czym chciałbyś porozmawiać?-
-No, bo w klinice jest suczka imieniem Daisy...-
-I...-
-I nie może chodzić, bo jej nogi przejechał samochód...-
-I...-
-I chciałbym, żebyś ją uzdrowił i żeby dołączyła do nas.-
-Ale czy ona tego chce?-
-Tak!-
-Skąd wiesz?-
-Bo rozmawiałem z nią!-
-Aha, ok to gdzie ona jest?-
-W klinice, ale jest jeszcze druga sprawa.-
-Jaka?-
-Czy zauważyłeś, że kilka samic zaginęło.-
-Yhy...A wiesz przez kogo?-
-Nad rzeką co rano jest bardzo silny wilk, który nalewa dużo bukłaków i czuć od niego nasze samice!-
-Aha, ok to jutro z samego rana nad brzegiem!-
-Rano?!-
-Tak!-
-HPF!-
CDN.
Czy tajemniczy wilka ma coś wspólnego ze znikaniem naszych wader? cz. 3
Po dwóch dniach wyszedłem z kliniki.Szkoda mi było Daisy.Poszedłem na swoje terytoria. Po 12 min. marszu doszedłem i gdy zobaczyłem, że szczeniaki jedzą same najlepsze kąski jelenia to krew się u mnie zgotowała, ale wiedziałem, że strażnicy rzucą się na mnie.Zmieniłem się, więc w szczeniaka i podszedłem.Gdy byłem już wystarczająco blisko jeden wrzasnął na mnie:
-Sky!!!!
-No, co?!-
-Ja już znam te twoje sztuczki!-
Wziął mnie za kark i zlał mnie :'( , a Nero powiedział ze spokojem do niego:
-Rico, daj spokój to jeszcze dzieciak!-
-Ale...-
-Ciiiiiiii!-
Strażnik dał mnie Nerowi, a on odwrócił mnie i trzasnął w mój biedny tyłek :'( .
-Ałłłłłłłłłłłłłaaaaaaa-
-Co to ma być?- wrzasnęła Layla, która wyszła z jaskini.
-No, ale kochanie...-
-Żadnych ale, postaw małego na ziemię, bo ci ukręcę ucho!-
-Nie, tylko nie to-
-O i jeszcze coś nie śpisz dzisiaj ze mną!-
-Kochanie!-
-Sky zabiję cię!-
-Masz za swoje-
CDN.
P.s. Przepraszam, że tak mało piszę, bo nie mam pomysłów :'( ./Layla and Nero
-Sky!!!!
-No, co?!-
-Ja już znam te twoje sztuczki!-
Wziął mnie za kark i zlał mnie :'( , a Nero powiedział ze spokojem do niego:
-Rico, daj spokój to jeszcze dzieciak!-
-Ale...-
-Ciiiiiiii!-
Strażnik dał mnie Nerowi, a on odwrócił mnie i trzasnął w mój biedny tyłek :'( .
-Ałłłłłłłłłłłłłaaaaaaa-
-Co to ma być?- wrzasnęła Layla, która wyszła z jaskini.
-No, ale kochanie...-
-Żadnych ale, postaw małego na ziemię, bo ci ukręcę ucho!-
-Nie, tylko nie to-
-O i jeszcze coś nie śpisz dzisiaj ze mną!-
-Kochanie!-
-Sky zabiję cię!-
-Masz za swoje-
CDN.
P.s. Przepraszam, że tak mało piszę, bo nie mam pomysłów :'( ./Layla and Nero
wtorek, 7 października 2014
Czy tajemniczy wilk ma coś wspólnego ze znikaniem naszych wader? cz.2
Zasapany przybiegłem do legowisk, ale oczywiście na mojego pecha nikogo nie było, bo jak wstali to poszli na łowy -_- .Nie wiedziałem co robić, więc usiadłem przed moją jaskinią i pomyślałem.Po ok. 3 min. coś mnie oświeciło, że gdybym poszedł do człowieków w weterynarii to by coś wiedzieli o wilku.Trochę się bałem, ale z małym przerażeniem poszedłem.Szedłem sobie główną droga, gdy coś wielkiego, czarnego i masywnego skoczyło na mnie i przygniotło.Darłem się, ale brakło mi tchu i straciłem przytomność, więc nic nie pamiętałem po tym wypadku. Obudziłem się w klinice w klatce z przerażenia podniosłem łeb, a jeden z czuwających strażników krzyknął do ściany:
-Hej, Helena Sky się obudził!-
Nie wiedziałem nawet, że ściany mają na imię Helena i popatrzyłem na strażnika, a potem z dziwienia przekręciłem głowę.Potem zza drzwi usłyszałem skomlenie i głos zza drzwi powiedział:
-Już idę!-
Zza drzwi wyszła pani weterynarz z wielką strzykawą.Skuliłem ogon i podszedłem do tylnego kąta klatki i skomlałem.Pani weterynarka powiedział do mnie:
-Nie bój się Sky to nie dla ciebie.-i pogłaskała mnie przez kraty po łebku.
Pośledziłem ją wzrokiem i rzeczywiście koło mojej klatki była druga z piękną samiczką :P, która od roku nie mogła chodzić ponieważ przejechał jej nogi samochód :'( . Zaciekawiony zapytałem:
-Skąd jesteś?-
Delikatnym głosikiem powiedziała:
-Z Nowego York'u.-
-A jak masz na imię?-zapytałem ponownie.
-Mam na imię Daisy, a ty ?-
-Woah Stokrotkę mamy.Ja mam na imię Sky, Słodziutka.-
-Jeśli masz mnie poderwać to ostrzegam nie tak łatwo u mnie.-
-Ooo..Daj spokój już nie jedna dała się mnie.Jestem dobry.-
-No to ty masz pecha, bo ja nigdy nie będę chodzić, nigdy nie wyjdę z tego przeklętego miejsca, nigdy nie uwolnię się z tej klatki i zastrzyków!-
-Daisy, spokojnie znam takiego wilka co ci pomoże!-
-Sky...-powiedziała ze łzami w oczach.
-Tak Stokrotko?-
-Obiecaj mi, że jeśli wyjdziesz odszukasz tego wilka i zapytaj go gdybym chodziła to czy bym mogła
dojść do jego watahy?-
-Ależ oczywiście, ae ty mi obiecaj, że ty mnie pocałujesz w usta?-
-Zgoda!-
CDN.
-Hej, Helena Sky się obudził!-
Nie wiedziałem nawet, że ściany mają na imię Helena i popatrzyłem na strażnika, a potem z dziwienia przekręciłem głowę.Potem zza drzwi usłyszałem skomlenie i głos zza drzwi powiedział:
-Już idę!-
Zza drzwi wyszła pani weterynarz z wielką strzykawą.Skuliłem ogon i podszedłem do tylnego kąta klatki i skomlałem.Pani weterynarka powiedział do mnie:
-Nie bój się Sky to nie dla ciebie.-i pogłaskała mnie przez kraty po łebku.
Pośledziłem ją wzrokiem i rzeczywiście koło mojej klatki była druga z piękną samiczką :P, która od roku nie mogła chodzić ponieważ przejechał jej nogi samochód :'( . Zaciekawiony zapytałem:
-Skąd jesteś?-
Delikatnym głosikiem powiedziała:
-Z Nowego York'u.-
-A jak masz na imię?-zapytałem ponownie.
-Mam na imię Daisy, a ty ?-
-Woah Stokrotkę mamy.Ja mam na imię Sky, Słodziutka.-
-Jeśli masz mnie poderwać to ostrzegam nie tak łatwo u mnie.-
-Ooo..Daj spokój już nie jedna dała się mnie.Jestem dobry.-
-No to ty masz pecha, bo ja nigdy nie będę chodzić, nigdy nie wyjdę z tego przeklętego miejsca, nigdy nie uwolnię się z tej klatki i zastrzyków!-
-Daisy, spokojnie znam takiego wilka co ci pomoże!-
-Sky...-powiedziała ze łzami w oczach.
-Tak Stokrotko?-
-Obiecaj mi, że jeśli wyjdziesz odszukasz tego wilka i zapytaj go gdybym chodziła to czy bym mogła
dojść do jego watahy?-
-Ależ oczywiście, ae ty mi obiecaj, że ty mnie pocałujesz w usta?-
-Zgoda!-
CDN.
czwartek, 2 października 2014
Czy tajemniczy wilk ma coś wspólnego z znikaniem naszych wader? cz. 1
Od pewnego czasu zauważyłem, że nasze wadery gdzieś szły i nie wracały.Pewnego dnia wstałem i mnie bardzo suszyło, oczywiście ja tempy nie napełniłem wczoraj bukłaków.Więc pomyślałem, że nie będę nikogo wysyłać tylko sam pójdę nad potok, a rzeźkie powietrze sprawi, że się szybko obudzę. Po pół godzinnym spacerze dotarłem do celu. Klęknąłem i przemyłem twarz, a potem napełniłem dwa bukłaki.Gdy już były napełnione poszedłem w krzaki, a za krzakami już była ścieżka prowadzące do naszego legowiska.Gdy byłem już za krzakami coś mi mówiło " Kucnij i patrz zza krzaki" i tak postąpiłem.Nie musiałem długo czekać, bo z naszego terytoria wyszedł czarny wilk.Myślałem, że to Nero, ale to nie on był.Ten wilk był bardziej umięśniony i widać, że był bardzo silny, więc siedziałem najciszej jak mogłem.Potem nie wiem co mi się stało, ale przemieniłem się w wilka, który chodził na dwóch łapach ( my przeważnie zmieniamy się w wilkołako podobne wtedy, gdy musimy lub na legowisku czy polowaniach).Okazało się, że ten wilk miał jakąś energię, która powodowała zmiany w moim ciele.Na przemianę już nie zwracałem uwagi i co sił w nogach pobiegłem po straże i Nera. CDN.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






