poniedziałek, 24 listopada 2014

od Nera do Layli-Czy ja tylko go widzę?


Od dwóch dni miałem dziwne sny. Poszedłem do szamana, ale ten ich nie rozumiał. Śniło mi się, że przechodzę przez rzekę, ale po mojej prawej stronie, tam gdzie jest mały wodospad stał czarny i potężny wilk.Bałem się go, ale on mi nie robił krzywdy i zawsze uciekałem.Przez ten sen stałem się nerwowy i spięty. Zawsze, gdy mieliśmy iść na łowy udawałem chorego, ale niestety wszyscy zwietrzyli mój podstęp i siłą musieli mnie ciągnąć do rzeki.Żeby jeszcze było mało powiedzieli mi strażnicy, że mam łowić ryby sam, a oni będą chorzy. No fakt nie chciałem iść, ale miałem powody. Po patrzyłem się na prawo i stał tam ogromny, czarny wilk ze skrzydłami. Zostawiłem wszystko i bardzo powoli odwróciłem się do niego tyłem i wrzeszcząc biegłem przez. Wpadłem w strażników, a ci widząc moje oczy zanieśli mnie do doktora! Byłem w szoku. Nally mnie biła po pysku, abym się otrząsł, ale nic to nie dawało. Miałem duże oczy ( Layla mówiła mi, że jak taki wystraszony byłem to oczy miałem jak radary), trząsłem się i mamrotałem:
-Tam...On...Duży...Czarny...Skrzydła!-
Zostałem na obserwacji, a strażnicy poszli na miejsce zdarzeń, lecz nic nie widzieli. Potem, żeby specjalnie mi dokuczyć powiedzieli wszystkim, że ja się boję ryb.Layla nie śmiała się, bo ja się nigdy nie bałem się ryb, więc poszła nad rzekę.Popatrzyła się na wodospad i tam stał smutny wilk. Layla podeszła i zapytała:
-Dlaczego płaczesz?
-Bo nikt nie chce mnie przyjąć do watahy, bo jestem wilkołakiem i jestem straszna!-odpowiedziała wilczyca.
-Wcale nie jesteś straszna.-
-Właśnie, że jestem, bo jeden wilk się już mnie przestraszył.-
-ha, Nero? Taki czarny wilk?-
-Mhm...-
-Daj spokój, chodź porozmawiasz z nim i wyjaśnisz wszystko. A jeszcze jedno jak masz na imię?-
-Mam na imię Arkati.-
-Ładne imię, ale jeśli chodzi o wilkołaka to się nie przejmuj, bo mamy w swoim składzie trzy wilkołaki.
-No, dobra.-
Po 15 minutowej wędrówce przyszliśmy na nasze legowiska.Weszłyśmy i tam był Nero i gdy zobaczył Arkati to spadł ze stołu lekarskiego i mówił:
-Nie! Zostaw mnie!Idź stąd! Nie bij!-
Trzasnęłam Nera z całej siły w pysk, a ten tylko pisnął:
-To bolało.-
-Zamknij się Nero! To jest Arkati i jest wilkołakiem.-
-Dzień dobry!-odpowiedziała Arkati.
-Arkati, przepraszam cię.-
-Spoko, każdy się mnie boi, więc się już przyzwyczaiłam.-
Po wyjściu od Nally było słychać gwizdy, a po dwóch dniach Arkati była przyjęta i ożeniła się z Radioactive'm. KONIEC!
Arkati: 
River- Version 2 by Arkarti
..:green:.. by Arkarti

piątek, 31 października 2014

Halloween'owa Noc na Desperados

Dzieciaki nie mogły się już doczekać tej słodkiej, a jednocześnie strasznej nocy.W tę właśnie noc przychodzi do nas wilczyca imieniem Halloween, która bardzo lubi dawać naszym pociechom cukierki.Ale ta noc była inna niż zwykle...
Ten dzień jak zwykle zapowiadał się bardzo dobrze.Szczeniaki nam pomagały w dekorowaniu, a my w wymyślaniu im strojów.W tą noc była pełnia księżyca, więc Green Moon, Eksaliburowi i Radioactiv'iemu odbijało.Nastąpiła noc, a dzieciaki z wielkim uśmiechem przychodziły, pukały i pytały:
-Cukierek, albo psikus?-
Było bardzo śmiesznie, bo Sky;owi zabrakło cukierków :P , ale Halloween go poratowała.Zauważyłem, że nasze wilkołaki wyskoczyły, a potem pobiegli niczym strzała krzycząc i skomląc " Ratunku, pomocy!", ale nikt nie wiedział o co chodzi. Potem zauważyliśmy jeźdźca bez głowy, a za nim z całą Watahę Chodzącej Śmierci! Przeląkłem się, ale potem rozmyślałem, że coś tu jest nie tak.Wataha Chodzącej Śmierci przyszła złożyć nam wizytę na Halloween, a potem była wielka uczta!Nastepnie po uczcie poszliśmy na Polanę Dusz i Las Duchów.Widzieliśmy swoich bliskich i opowiadali nam jak to ich widzimy i jak jest tam na tych Wiecznych Łowach.Zapamiętam tę noc bardzo dobrze ! 
MIŁEGO HALLOWEEN!
Halloween:

Reklamy dla naszej watahy!

Gdyby ktoś chciał reklamować mojego bloga byłabym mu bardzo wdzięczna! Oto reklamy dla naszego bloga:
















Jeśli ktoś ma Facebooka to proszę polubić naszego fanpage'a tutaj:
Wataha wilków lazrowego morza-facebook
Dziękuję!

Konflikt cz. 3 ostatnia

Byłem wkurzony na Laylę cały dzień, a ona nic sobie z tego nie robiła. Potem się uspokoiłem i pobiegłem do straży, bo mnie wołali. Gdy przybiegłem Sam siedział i zapytał mnie:
-Może czas się pogodzić?-
-Tak, masz rację Sam, ale najpierw odpowiedz mi dlaczego chodzicie na nasze tereny łowieckie?-
-Ehhhh...No, bo Wataha Cienia nam je zabrała i nie mamy dość żywności!-
-Wiesz, możemy ci pomóc w odzyskaniu waszych terenów.-
-Naprawdę?-
-Tak!-
-Wielkie dzięki Nero!-
-Nie ma za co!-
Następnego dnia nasi strażnicy i  żołnierze wyruszyli na wojnę. Po 3 godzinnej bójce Wataha Zmierzchu miała swoje tereny łowieckie, a ja po powrocie zostałem tatusiem :) .

czwartek, 30 października 2014

Konflikt cz. 2

Następnego ranka wstałem, le się zdziwiłem, że nie ma przy mnie Layli.Bałem się o nią, bo była w ciąży i już było widać brzuszek :P . Wyszedłem z jaskini i zapytałem strażników:
-Wiesz, gdzie jest Layla?-
-Widziałem ją koło waszych granic pomiędzy Watahą Zmierzchu, a naszymi terenami łowieckimi!-odpowiedział.
"Co jej upadło na mózg!"-pomyślałem.Potem pobiegłem jak strzała i tam jej nie było. Bałem się o nią.Po 23 min. zobaczyłem, że wychodzi z terenów Watahy Zmierzchu i  na dodatek rozmawiała z Leah! Krew się we mnie zagotowała i wrzasnąłem:
-Layla, co ty tam robisz choć tu natychmiast!
Layla przyszła do mnie delikatnym truchcikiem i zapytała mnie ze spokojem:
-Dla czego się drzesz na cały las?
-Layla!
-No, co?!-
-Nie dość, że wyszłaś bez żadnego słowa to jeszcze idziesz na inne terytorium!-
-Rozmawiałam tylko z Leah, żeby porozmawiała z Samem!-
CDN.

niedziela, 26 października 2014

Konflikt cz. 1

Nasza wyspa jest podzielona na różne terytoria watah. Na zachód od naszej znajduj się nasze tereny łowieckie i granica z Watahą Zmierzchu.Pewnego dnia zauważyłem tam Sama, który nic sobie nie robił z tego, że jest na czyimś terytorium. Najciszej jak potrafiłem za kradnąłem się do niego i gdy byłem dość blisko to wyskoczyłem. Niestety on szybko zamienił się w ogromnego czarnego wilka i mnie przygniótł, na szczęście przed skokiem zawiadomiłem o tym watahę i już biegli na pomoc.Sam wstał i szybko podszedł do swojego terytorium i usiadł sobie patrząc na mnie szyderczo. Kiedy wataha przyszła zdziwiła się, bo Sam był na swoim terytorium. Jednak dwoje strażników i Layla zauważyli, że był tu jakiś podstęp. Następnego dnia powiedziałem tym strażnikom, żeby patrolowali tamte okolice.CDN.
P.S. To jest mój pierwszy taki  kolaż, więc proszę bez hejtów!









Kliknij, aby powiększyć!

sobota, 25 października 2014

Klątwa Krwawego Szachowca

Dawno, dawno temu, był sobie wilk.Był bardzo piękny i silny.Każda samica chciała go mieć, ale wybrał jedną tą jedyną.Pewnego dnia zauważył Dead (czyt. Did żywioł śmierci i bogini śmierci) była nieprzytomna i strasznie miała pogryzioną szyję, z której lała się czarna krew. Rick (imię wilka) bał się, ale jej nie zostawił tylko zawołał resztę watahy, ale ci gdy ją zobaczyli pouciekali do swoich jaskiń, lecz ją nie zostawił. Wziął jej ciężki łeb i delikatnie, małymi kroczkami niósł o swojej jaskini.Jego żona bardzo się zdziwiła, ale mimo to pomogła jej.Opatrzyła ranę, odkaziła i zawinęła w bandaż.Po dwóch dniach nieprzytomności, Dead obudziła się.Rick zauważył, że jej hobbym jest granie w szachy.Miał akurat w domu szachy i te szachy jej podarował.Dead mu podziękowała i za tą opiekę dała Rickowi dar i żywioł umysłu.Rick oczywiście podziękował jej.Po dwóch miesiącach Rickowi urodziły się dwa wspaniałe basiory, ale okazało się, że żona i jego dzieci są poważnie chore, a po tygodni w strasznych męczarniach umarli.Rick zamknął się w sobie, a potem, żeby zapomnieć o śmierci żony i dzieci zaczął grać w szachy.Szło mu nieźle i zawsze wygrywał, ale pewnego dnia przyszedł tajemniczy  wilk i Rick'a ograł. Ten z gniewem rzucił się na niego i go zagryzł.Okazało się potem, że to była Dead.Dead wstała z pogryzieniami na swoim ciele i powiedziała:
"Rick byłam głupia,że ci dałam logikę i za to posiądziesz karę.Do końca świata nie zobaczysz się z żoną, ani z dziećmi tylko będziesz miał całe poharatane ciało jak ja i od dziś będziesz nosił miano Przeklętego Krwawego Szachowca!Niech się strzegą się ci, którzy oszukują i zabijają po przegranej!" na to Rick powiedział: "Dead jeśli ja nie mogę to ty jeśli spotkasz żonę z dziećmi pozdrów je ode mnie.Dobrze?".Dead zgodziła się i do końca świata błąka się po Lesie Duchów, a czasami błąka się wsród szachowców.O to Klątwa Krwawego Szachowca!
Krwawy Szachowiec (demon, Rick):