Nasz szaman jest bardzo tajemniczy.Odpowiada na pytania, ale rzadko to się zdarza. Nas to zaciekawiło kiedy poszedł do pani doktor.Strażnicy puszczali sobie oczka, a dzieci śmiały się.Kiedy wyszedł poszedł od razu nad Wodospad Nadziei.Poszedłem po kryjomu za nimi i, gdy go zobaczyłem zrobiło mi się go żal.Podszedłem do niego i zapytałem:
-O co chodzi? Dlaczego płaczesz?Czy to dlatego, że dzieci się śmiały?!-
-Nie, nie o to chodzi.-odpowiedział zapłakany.
-Tylko o co?-
-No...Bo...Jestem...Ostatnim przedstawiciele indiańskiego plemienia.-potem się przytulił do mnie.Był to samiec roczny, więc nie miałem nic przeciwko.Jeszcze za pamięci nie znałem jego imienia i zapytałem o nie:
-Jak masz na imię malutki?-
-Ky...Ky...Kyushumashi i nie lubię, gdy ktoś do mnie mówi malutki.-
-Wybacz-
-Spoko-otarł łzy i nos, a potem wróciliśmy do domu. CDN.
Kyushumashi:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz