niedziela, 20 lipca 2014

Narodziny Nel i Summera

Była to burzowa noc.Spałem spokojnie, gdy po chwili Layla mnie szturchając mówiła z niespokojem:
-Nero, chyba się zaczyna!-
-Mhm...Pójdziemy jutro z rana...-odrzekłem śpiąco.
-NERO!!!-
-No, co?!-
-Główno, wstawaj, bo na łóżku urodzę!-
-No dobra, dobra! Nie denerwuj się tak!-
-UGH...Szybko!-
Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do pani doktor. Położyłem ją na stole, a potem Nally kazała mi wyjść.Po 10 min. Nally wyszła z dwoma wspaniałymi szczeniaczkami.Jeden był złoty, a drugi niebiesko biały.Wziąłem je na ręce i poszedłem do Layli.Ucałowałem ją i powiedziałem:
-Dobra robota!-
-To, nie tylko moja zasługa.-
Po tych emocjach poszliśmy do domu, a potem spać.Następnego dnia wziąłem Summera (złoty wilczek) do świątyni pór roku, no i okazało się, że jest zastępcą wilka lata Sunlighta.Następnie poszedłem z Nel do Ametysta (samiec alfa w watasze kamieni szlachetnych) i okazało się też, że Nel jest szafirowym wilkiem.Potem wróciłem i wszystko opowiedziałem Layli.
Nel:

Summer:

Sojusz zawarty!

Uwaga!
Ogłaszam, że wataha wilków lazurowego morza zawarła sojusz z watahą Zaczarowanej Łapy!Dziękujemy Kiiyuko!

piątek, 18 lipca 2014

Galaxy-alfa z watahy kosmosu

W tę ciepłą noc poszliśmy spać nad Łąkę Snów.Ja z Laylą zostaliśmy czujni na Skale Spokojnego Wilka.Ale po 3 sek. usnęliśmy, bo na łące rosną kwiaty śpijosny.Niedługo spałem, bo Layla i Sky mnie obudzili i w końcu zapytałem sennym głosem:
-O co chodzi nawet nie dacie się spokojnie przespać!-
-Nero, ty staruszku wstawaj, bo jakiś wilk biega po Łące Dusz!-fuknęła mnie Layla.
-Ehhhh...Ok,ok dla własnego spokoju pójdę-
No, to poszliśmy nad Łąkę.Rzeczywiście na łące biegała wilczyca, którą bardzo dobrze znałem i ofuuknąłem ją:
-Ej, Galaxy po, co tu tak skaczesz jak kucyk i jesteś uśmiechnięta od ucha do ucha?!-
-Nero, ty też byś się tak ucieszył....-
-Z czego?Bo przez ciebie nie mogę zasnąć!-
-No... Jestem w ciąży z Gerriem (czyt. Dżerriem)!-
-A no, to gratuluję, ale wybacz mi jestem bardzo śpiący!-
-Ok, przepraszam, że cię obudziłam!-
-Spoko, a ja teraz idę spać, dobranoc!-
-Dobranoc!-
Po tych zdarzeniach wróciliśmy na Łąkę Snów.
Galaxy:




czwartek, 17 lipca 2014

Nowy wilk-Bruno

To był ciepły dzień.Zmieniłem się w konia i pogalopowałem nad rzekę Heroicę.Galopowałem tak sobie jak kucyk pony potknąłem się o coś i upadłem.Otrząsłem się i popatrzyłem za siebie.Za mną leżał okropnie zbity roczny wilk.Wstałem i zamieniłem się w zwyczajnego wilka. Odwróciłem go na plecy i normalnie własnymi oczami nie mogłem uwierzyć. Wziąłem go na barki i poszedłem do watahy.Jak tak sobie szedłem rozmyślając, kto go mógł tak sprać.Pomyślałem w końcu, że to strażnicy tak brutalnie mogli go zbić i na dodatek, że on stracił przytomność.Gdy dotarłem do watahy zaniosłem biedaka do Nally i zostawiłem go tam.Wyszedłem i fuknąłem głośno:
-Wszyscy strażnicy wyłącznie z dowódcą nad Skałę Przebaczenia i to natychmiast!-
Strażnicy popatrzyli tylko tak na siebie, ale nie wiedzieli o co chodzi, ale bez słowa poszli, a ja za nimi. Na Skale Przebaczenia potężnym głosem zapytałem:
-Kto zbił masakrycznie aż do nie przytomności rocznego, brązowego wilka?!-
Dowódca podniósł łapę i zapytał:
 -A gdzie to było?-
-Biedak leżał nad brzegiem Heroici!-
-Szefie, ale tam nikt z moich wilków tam nie robi!-
-CO?!-
-No, oto chodzi, że to nie my!-
-No dobra, ale pamiętajcie mam na was jedno przekrwione oko-ZROZUMIANO?!-
-Tak, szefie!
-Jeszcze na chwilę tam coś gaworzyliśmy, gdy nadbiegł Sky.Z dyszącym głosem:
-Szefie, ten malutki....-
-Co ten malutki?!-
-On...się...obudził!-
-Ok, dziękuje Sky!-
Gdy pobiegł już powiedziałem:
-No to się módlcie, żeby na was nie powiedział!-
Jeden wilk z tłumu zapytał:
-Szefie, a co się stanie z tym, który go szczeniak wyda?!-
-Wykastruje go osobiście!Jeszcze jakieś pytania?!-
-Glub...-wszyscy przęłkneli ślinę jednocześnie.
Wstałem i poszedłem do Nally.Ona wyszła i przy tym mówiąc:
-Zostawiam was samych Nero i nie rób tu głupstw zrozumiano.-
-Jasne.-
Mały leżał na stole lekarskim i ciekawie się przyglądał.Gdy podszedłem delikatnie powiedział:
-Nie bij mnie proszę!-
-Nie mam zamiaru cię bić.Powiedz mi tylko kto cię tak zbił?!-
-T-t-t-to mój brat.-odpowiedział ze łzami w oczach.
-A możesz mi powiedzieć jak masz na imię i do jakiej watahy należysz?!-
-Należałem do watahy cienia i mam na imię Bruno, a pan?-
-Mam na imię Nero i jestem alfą tej watahy.Strażnicy mówią na mnie szefie.Jeszcze dwa pytania i dam ci spokój gdzie jest twoja rodzina?!-
-Moja rodzina mnie nie lubiła, bo byłem zbyt dobry dla innych, więc mama kazała starszemu bratu zbić mnie do nieprzytomności, a potem wrzucić do rzeki, ale ja podsłuchałem i uciekłem. Wskoczyłem do wody, ale nie umiałem pływać, a wtedy brat wskoczył za mną pobił mnie w wodzie i wywalił na drugi brzeg,a potem pan mnie znalazł.-
-No, tak.A czy chciałbyś należeć do mojej watahy ja i moja żona chętnie się zaopiekujemy tobą?!-
-Chciałbym, ale nie wiem czy wataha się zgodzi?-
-Zgodzi się, zgodzi.-
Wziąłem go na ręce i go przytuliłem.Po południu zebrałem wszystkich nad Przepaścią Sprawiedliwości i z powagą zapytałem:
-Mam szczeniaka mieniem Bruno.Został brutalnie pobity przez swojego brata, bo rodzina go nie chciała i teraz jest wasz głos czy zostaje czy nie?!-
Prawie wszyscy się zgodzili jednocześnie i Bruno został z nami.Następnego dnia pokazałem mu nasze terytorium i spotkał tak kicię swoją towarzyszkę, która go szukała.Kicia była czarną panterą.Gdy Bruno miał 2 lata znaleźliśmy mu dom i jak jeszcze tego było mało to jemu wyrosły skrzydła.
Bruno jak był mały:

Bruno z Kicią:














Bruno:































Bruno i Flower Light:


Ze skrzydłami:
SciFi and Fantasy Art Winged Wolf by Cynthia Conner

sobota, 5 lipca 2014

Boże Narodzenie na Desperados

Dzisiaj była Wigilia.Ja z Fire'rem układaliśmy kamienne stoły.Wataha Cienia razem z naszymi waderami przygotowywała dania.Łowcy poszli polować na zwierzynę i połowić kilka ryb.Pani doktor (Nally) poszła po zioła na herbatę do trawienia.Potem przyozdabialiśmy stoły świeczkami i stroikami zrobionymi przez smoczycę Fire'a- Iskrę.Sky to on się najwięcej narobił, bo ścinał drzewa na całą zimę dla nas i na ognisko.O godz. 19.00 zasiedliśmy do stołu,ale jeszcze dużo miejsc było wolnych.Każdy alfa z watahy przeliczył wszystkich, nawet smoki też się przeliczyły tak dla pewności.Nikogo nie brakowało, nawet smoków.Czekaliśmy jeszcze 3 min., aż nagle zaczęła się ziemia trząść.Do nas naWigilię przyszły wilki żywiołów. Każdy z nich coś przyniósł i zaczęła się uczta.
Fire:
http://fiery-wolves.blog.onet.pl/wp-content/blogs.dir/654836/files/blog_qm_4513663_6721873_sz_naglowek.gif
Iskra:
Smok, Ogień
Dragonoid:

piątek, 4 lipca 2014

Przygotowania do świąt

Dzieciaki nie mogły się doczekać świąt Bożego Narodzenia, a zwłaszcza moja córeczka Starlight.Patrzyła ciągle w niebo i z ciekawości zapytałem ją pewnej nocy:
-Czemu tak patrzysz ciągle w niebo Starlight?!
-Chcę zobaczyć pierwszą gwiazdkę, ale chyba się nie gniewasz, że pożyczam twoją lornetkę?-odpowiedziała.
-Nie!-odrzekłem z uśmiechem.
Potem zeszła ze skały i pomogła nam wysprzątać dom i nasze terytorium.Smoki nam pomagały w rozwieszaniu dekoracji, gdy nagle strażnicy zostali wryci.Ja popatrzyłem w tamtą stronę i co zauważyłem?Watahy z całej wyspy!Zapytali alfy:
-Czy możemy pomóc?-
-Oczywiście, że tak!-odrzekliśmy z uśmiechem.
Po ok. 3 godz. pracy nasze terytorium oraz nasze domy wyglądały pięknie, a na środku była choinka udekorowana przez nasze dzieci :) .Nagle Starlight mnie szturchnęła i powiedziała szeptem:
-Tato, ale coś na czubku choinki brakuje!-
Spoglądnąłem i rzeczywiście na czubku choinki nie było gwiazdki.Wtedy stała się rzecz magiczna.Przyleciał smok z dziewczynką na grzbiecie i wszyscy już wiedzieli, że to był Duch Świąt!Na koniec dziewczynka wyciągnęła z kieszeni gwiazdkę i zawiesiła na naszej choince, a nasza choinka zalśniała!Potem dziewczynka zeszła ze smoka i podeszła do Starlight wręczając jej prawdziwy teleskop :) . A oto  Duch Świąt: 


Moja Starlight:


środa, 2 lipca 2014

Sekret Layli

Od dawna Layla gdzieś znikała, albo szła na długo do pani doktor.W końcu ją zapytałem:
-Layla, powiedz mi czy coś ci się stało, albo ktoś cię skrzywdził?-
-Nie, a czemu pytasz?-
-No, bo znikasz na długie godziny, albo idziesz do pani doktor, no powiem to wprost ja martwię się o ciebie!-
-Spokojnie, nic mi nie jest ja chodzę do pani doktor, na kontrolne badania, a ja znikam na długie godziny, bo pomagam zbierać zioła.-
-Aha!-coś mi tu nie pasowało.
Następnego dnia postanowiłem, że przycisnę trochę panią doktor.Poszedłem.Na szczęście nikogo w watasze nie było, oprócz szczeniaków, ale to było wcześnie rano, więc spały, a ich rodzice poszli na polowanie.Wszedłem do gabinetu, a pani doktor z pełnymi ustami zapytała:
-O co chodzi Nero?Coś ci się stało?-
Nie odezwałem się i z nerwą wziąłem ją od tyłu za kark i rzuciłem o ścianę.Potem ją odwróciłem, była pierwszy raz w ciąży, w 6 mies. i przystawiłem jej na razie delikatnie kolano w brzuch i zapytałem ze spokojem:
-Jeśli mi powiesz co się stało z Layl'ą to nie stracisz dziecka!-
-Nie mogę!-powiedziała ze łzami w oczach.
-A to niby czemu?!
-Bo mnie prosiła!-
-Ugh...No dobra skoro mi nie powiesz to, będzie szkoda, że stracisz dzidziusia, czyż nie?-popatrzyłem na nią szydersko.
-Nero, ja znam cię nie zrobisz tego!-
Wtedy przystawiłem jej mocniej kolano do brzucha, gdy wpadła Layla drąc się na mnie:
-Co ty tu robisz?!-
-Rozmawiam z panią doktor!-
-Masz natychmiast wyjść!!!!-
-Nie, dopóki mi nie powiesz co się stało?!-
-No, bo.....Od początku ci chciałam powiedzieć, ale się......bałam-
-Ale co mi chciałaś powiedzieć?-
-No, bo........Ehhh........ Jestem w ciąży!-
-SŁUCHAM?!-
-Proszę cię nie wywalaj mnie z domu!
Zostawiłem panią doktor i ze łzami w oczach przytuliłem Laylę.
-Który to miesiąc ?!
-Czwarty i to jest ciąża bliźniacza!
Po tych zdarzeniach przeprosiłem panią doktor i poszliśmy do domu! :)