czwartek, 28 sierpnia 2014

Ostatni przedstawiciel indiańskiego plemienia-Kyushumashi cz. 1

Nasz szaman jest bardzo tajemniczy.Odpowiada na pytania, ale rzadko to się zdarza. Nas to zaciekawiło kiedy poszedł do pani doktor.Strażnicy puszczali sobie oczka, a dzieci śmiały się.Kiedy wyszedł poszedł od razu nad Wodospad Nadziei.Poszedłem po kryjomu za nimi i, gdy go zobaczyłem zrobiło mi się go żal.Podszedłem do niego i zapytałem:
-O co chodzi? Dlaczego płaczesz?Czy to dlatego, że dzieci się śmiały?!-
-Nie, nie o to chodzi.-odpowiedział zapłakany.
-Tylko o co?-
-No...Bo...Jestem...Ostatnim przedstawiciele indiańskiego plemienia.-potem się przytulił do mnie.Był to samiec roczny, więc nie miałem nic przeciwko.Jeszcze za pamięci nie znałem jego imienia i zapytałem o nie:
-Jak masz na imię malutki?-
-Ky...Ky...Kyushumashi i nie lubię, gdy ktoś do mnie mówi malutki.-
-Wybacz-
-Spoko-otarł łzy i nos, a potem wróciliśmy do domu. CDN.
Kyushumashi:

Dziwne spotkanie cz. 3 ost.

Po ok. miesiąc zacząłem pamiętać kim ja jestem i do jakiej watahy należę.Zawołałem Sagę, żeby mnie puściła do domu.Żałowałem tego.Gdy ona wyszła zobaczyłem jej brzuch i zapytałem:
-Czy to moje dziecko?-
-Nie Sky'a (czyt. Skaja)-
-Mam pytanie możesz mnie wypuścić do domu!-
-Oczywiście!Moi strażnicy ciebie odprowadzą do twoich granic!-
Gdy mnie odprowadzili i poszli to wtedy poszedłem na nasze legowiska.Zza krzaków zobaczyłem Laylę płaczącą. Wstałem, podszedłem i zapytałem:
-Czemu płaczesz?!-
-Bo...Bo...Bo Nero gdzieś jest i się o niego martwię.-
-Layla, Zobacz w górę.-
-N...N...NERO!-
Rzuciła mi się na szyję, ale ją zrozumiałem.Potem poszedłem do jaskini Skay'a i go opierniczyłem za to,że mnie nie uratował.Dobrze, że nasi strażnicy byli czujni bo byśmy się pozabijali.Potem poszedłem na kolację do swojej jaskini i wszystko potem opowiedziałem Layli, a ona się tylko śmiała.

Dziwne spotkanie cz. 2

Nagle ktoś mnie ogłuszył i straciłem przytomność.Obudziłem się w  jaskini alfy przywiązany do drewnianego słupka i miałem zawiązane usta.Szarpałem się, ale nie dałem rady się odwiązać.Usłyszałem kroki i zamknąłem oczy, żeby udawać spanie.Nie otwierając oczu słyszałem rozmowę Sagi z ojcem:
-Tato mogę go poślubić, mogę, mogę, mogę...?-
-Tak,ale najpierw zapytaj się czy ma inną, jakie ma stanowisko i ile lat.-odpowiedział.
-Tato!-
-No co.-
Potem poczułem ciężar na moim ciele. Z przerażenia otworzyłem oczy, a na mnie siedziała Saga.Buntowałem się, a ona zapytała mnie:
-No, to Nero może byś się przedstawił mojemu ojcu?-
Pokiwałem głową, że się zgadzam i odkryli mi usta i przedstawiłem się:
-Mam na imię Nero, mam 2 lata i jestem już jednej wiernej.-
-Mam pytanie...-zagadnął do mnie ojciec.
-Do jakiej watahy należysz?-
-Jestem alfą tej watahy-watahy wilków lazurowego morza.-
-Aha.Strażnicy weźcie go odwiążcie i dajcie go do jaskini mojej córki i go przywiążcie go mocno.-
-Tak jest!-
Wzięli mnie, a ja zacząłem się drżeć myśląc, że mnie ktoś usłyszy.Jeden mnie walnął w tył głowy i tym razem nie straciłem przytomności, tylko pamięć...CDN.

środa, 27 sierpnia 2014

Dziwne spotkanie cz. 1

Szedłem sobie przez las, gdy coś przykuło moją uwagę.Nad Stawem Lśniących Głębin przyczaiła się samica.W ogóle jej nie znałem.Wziąłem się na odwagę, podszedłem.
-Jak masz na imię i do jakiej watahy należysz?-zapytałem, ale ona wcale się nie ruszyła.Popatrzyłem na nią i akurat stała na samym skrajuszku brzegu.Delikatnie ją pacnąłem delikatnie w tył głowy, tak, że wylądowała w wodzie.Zaśmiałem się, a po chwili przestałem, bo ona się nie wynurzyła.Wskoczyłem za nią, ale jej nie znalazłem.Gdy się wynurzałem zastałem ją na brzegu mokrą.
-Mam na imię Saga, a do jakiej watahy należę to już moja sprawa.A ty?!- odrzekła wkurzona.
-Mam na imię Nero i sorka, że walnąłem ciebie, a ty wpadłaś do wody.Jeszcze raz przepraszam.-odpowiedziałem.
-Nero?!-
-Mmmm...No tak-ze zdziwieniem odpowiedziałem.
-Mój ty kochany Nero, wreszcie cię odnalazłam!-
-Yyyy...że co?A my się w ogóle znamy?-zacząłem uciekać, ale złapała mnie za ogon.
-Chodź do mojej jaskini, Nero.Zrobimy sobie dzidziusie o takie malutkie!-
Zacząłem uciekać wrzeszcząc:
-Zostaw mnie! Zostaw mnie!-

Ale niestety złapała mnie i przywiązała mnie do drzewa i zaczęła się do mnie przytulać.Gdy zacząłem rozumieć, że coś jest nie halo, darłem się ile mogłem.CDN.
SAGA:

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Ratchet & Healthy cz.2 ost.

Gdy Ratchet poszła zapłakana do swojej jaskini zrobiło mi się trochę głupio, że tak postąpiłem wobec niej.W końcu pomyślałem: "A jeśli ona jest w ciąży"? Natychmiast pobiegłem za nią, ale jej nie zastałem w jaskini i spytałem straży:
-Gdzie, jest Ratchet?!-
-Nie wiem.-
-Jak to nie wiesz?-
-Daj mi spokój poszła w tamtą stronę.-
Pokazał mi drogę do granic naszej watahy z decepticonami.Niestety nie zastałem Ratchet, ale zastałem jej męża i spytałem:
-Czy ty jesteś tym decepticonem?-
-Ja nie jestem decepkiem tylko zwyczajnym wilkiem.-
-Jak masz a imię?-spytałem.
-Healthy, a ty to pewnie Hide-Ironhide?-
-Tak.-
-Czy wiesz może gdzie jest Ratchet?!Bo się o nią bardzo martwię.-
-Nie niestety.Ale ja się o nią bardziej martwię!-
-A to niby czemu?!-zapytałem z ciekawości.-
-Bo..bo...a zresztą co cie to obchodzi?!-
-A to!-
I rzuciliśmy się do bijatyki kiedy poczułem nagle zapach Ratchet.
-HEALTHY!-
-Co?!-
-Czuję zapach Ratchet.-
Wstałem i zacząłem wąchać ziemię, a potem pobiegliśmy.


Jej ślady prowadziły na tereny watahy wilków lazurowego morza, ale niestety nie przeszliśmy, bo przed nami stanął alfa i zapytał:
-Co, szukacie Ratchet nie?!-
-Coś ty jej zrobił?!-
-Na razie nic.-
-Ty zboczeńcu!-
-Jaki tam zboczeniec.Trzeba było trzymać język za zębami Hide.-
-Skąd ty wiesz jak ja mam na imię?!-
-To już moja sprawa.-
Nie wytrzymałem i rzuciłem się na niego.Bym był go zabił gdyby nie mama Nera.Nero był bardzo mały, ale jego mama była osiem razy większa ode mnie.Wzięła Nera za kark i coś tam mówiła mu, ale nie wiem co.Potem znowu przyszedł i powiedział:
-Tylko jeden może iść do Ratchet.-
-Ja chce-odpowiedziałem.-
-Zaprowadził mnie do jej jaskini.Bardzo płakała.Podszedłem, a ona wrzasnęła na mnie:
-Patrz coś zrobił ty...ty...ZDRAJCO!-
-Ratchet, ale o co chodzi?-
-To, ty nie wiesz?-
-Ale co?-
-Ja jestem z tobą w ciąży, a Healthy to mój przyjaciel, a przy tym Sentinel mnie wywalił!-
-Ratchet.-
Przytuliłem ją delikatnie.Potem podszedłem do Nera i zaytałem:
-Czy ona może tu zostać choćby na chwilę, a potem coś jej znajdę?-
-Może tu zostać ile tu chce!-
-Dzięki, a za tego zboczeńca to przepraszam.-
-Spoko!-
Potem poszedłem na tereny swojej watahy i ofuknąłem Sentiela:
-Ty wiesz cóżeś zrobił?!-
-To co do mnie należy!-
-Ach tak?To może powiedzieć watasze o...
-Dobra, dobra co chcesz,?!-
-Żeby Ratchet wróciła.-
-Ok.-
Po tych słowach poszedłem po Ratchet.Nero wydał mi ja bez problemu, ale jej powiedział na ucho:
-Zawsze możesz tu przyjść i zamieszkać z nami-
KONIEC
alternative text

wtorek, 29 lipca 2014

Ratchet & Healthy cz.1

Tego dnia zauważyłem, że Ratchet wychodzi ze swojej jaskini tylko w nocy.Chodziły mi różne myśli po głowie, ale mimo to postanowiłem ja śledzić.Przez ok. 20 min. Ratchet szła, aż do granicy Watahy Decepticon Wolf. Schowałem się za skałą i to co zobaczyłem nie mogłem uwierzyć własnym oczom.Ratchet spotykała się z decepticonem naszym największym wrogiem. Wyskoczyłem na skałę, a potem odbijając się od niej rzuciłem się na tego głupka decepticona.Niestety Ratchet go odepchnęła, a sama została powalona i przygnieciona prze ze mnie do ziemi.Warknęła na mnie:
-Ironhide! Co ty robisz?!-
-No, ratuję cię od decepticona!-
-To nie jest żaden decepticon to jest wilk najzwyklejszy i ZŁAŚ ZE MNIE!!!!-
-No, przepraszam.-
-Nie, ma przepraszam, buchnąłeś na mojego męża i zadowolony jesteś!-
-Ratchet.-
-Idź stąd.-
-Już ja dam ci popalić ty mały skurwy*****- powiedziałem cicho i wróciłem do watahy, a potem poszedłem do Sentinela i powiedziałem:
-Sentinel, wiesz co?-
-CO?-
-Ratchet spotyka się z decepticonem i jest żoną właśnie jego.-
-SŁUCHAM?!-
-No!-
-Już ja dam jej popalić!-
-No powinieneś.-
-Ok, dziękuję ci Hide, a z Ratchet się rozprawię jutro!-
Następnego ranka, gdy Ratchet szła z "Randki w ciemno" naprzeciw stanął Sentinel i fuknął:
-Ratchet, co to za szlajanie się w nocy?!-
-Mmm...No, bo ja...-
-Co no, bo ja jeszcze jedna sprawa, a wywalę cię stąd zrozumiano?!-
-T-t-tak S-s-sentinel.-
-Już do domu!-
Ratchet, gdy przechodziła ze łzami w oczach, a potem gdy się odwróciłą się do niego tyłem to Sentinel zafundował jej porządnego klapsa w tyłek i powiedział do straży:
-Macie ją pilnować dzień i noc.-
-Tak, szefie!-
CDN.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Fire-mały, ale żywiołowy

Fire dołączył do nas, gdy był mały.Pewnie miał kilka tygodni, bo był bardzo mały i golusieńki bez żadnej sierści.Gdy był mały był bardzo żywiołowy.Dorastał wśród rodziny zastępczej, ale gdy miał rok.Chciał poszukać swojej rodziny.Pozwoliłem mu, ale wiedziałem, że i tak wróci.No i oczywiście po 3 dniach wrócił i zrozumiał, że ma ogromna rodzinę pośród nas.Gdy miał już 2 lata odnalazł w sobie swój żywioł-ogień.Potem znaleźliśmy mu jaskinię w Ewigonie.Tylko jeszcze się nad tym zastanawiamy: jak się dogadał z Dragonoidem?
Fire:
Fire Wolf by Lucky978