wtorek, 20 stycznia 2015

Wspomnienia z dzieciństwa-Wataha wilków Kamieni Szlachetnych cz. 4

Noc zapadła bardzo szybko.Zapomniałem, że dzisiaj jest Dzień Powitania Duchów Lata, ale gdy wyszedłem z pokoju Ticketeye jak burza podszedł do mnie i z całej siły mnie kopnął. Tylko jeszcze przed tym odwróciłem się do niego tyłem i niestety pupa mnie strasznie bolała. Kopnął mnie i normalnie tak podskoczyłem, że wylądowałem w kącie. Ten jednak nie skończył podszedł walnął mnie w tyłek (tym razem ręką) i wziął mnie za kark (tak szczerze to za skórę na karku). Fakt szczenię powinno być przystosowane, bo to matka nosi w te i we wte, ale matka jak to matka delikatnie to robi, no ale ja byłem pod jego opieką i z bardzo dużej wysokości mnie rzucił o ziemię. Po tym upadku ciężej mi się oddychało i bardzo bolała mnie przednia, prawa łapka. Ticketeye po tym ryknął:
-Tylko spróbuj o tym komuś powiedzieć, albo iść do doktorki. Jeśli pójdziesz to cię zabiję! SŁYSZYSZ: ZABIJĘ!-
-Dobrze proszę pana.-tak się go bałem więc dlatego tak do niego mówiłem, bo wiedziałem, że on tego nie lubi, a potem jeszcze dodał, tym razem ze spokojem:
-Nie idziesz na Spotkanie z Duchami Lata, masz karę.-
-Co?!-
-GŁÓWNO, MAŁY GŁÓWNIARZU!-
-Nie zrobisz mi tego?-
-Zrobię!BUHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!-
-Nie masz serca!-
-I bardzo dobrze, że go nie mam!-
CDN.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Wspomnienia z dzieciństwa-Wataha wilków Kamieni Szlachetnych cz. 3

Małymi kroczkami wszedłem na most, a potem bez wahania pobiegłem do zamku. Następnie wszedłem przez ogromną bramę na dziedziniec zamku, ale jak na zamek to cisza nie przeciętna była. Potem pobiegłem przed siebie i dotarłem do (jakby to powiedzieć) do sali tronowej, ale zamiast tronów były kolumny. Były dość małe. Na każdej jednej kolumnie było kilka diamentów jednakowego  koloru. Te diamenty były dwa większe, trzy mniejsze i 4 średnie. Bardzo mi się spodobały, więc bardzo szybko pobiegłem na dwór  i wziąłem worek z zabawkami i znowu pobiegłem do zamku. Potem przypatrywałem się każdej kolumnie i po chwili rozwiązałem woreczek szmatkowy na podłodze i wziąłem te najmniejsze, a były to najmniejsze diameńciki szmaragda, szafira, ametysta i bursztyna. Następnie z wielkim smutkiem poszedłem na legowiska watahy, ale zanim poszedłem do Ticketeya to poszedłem do Layli przeprosić ją za to czego nie zrobiłem. Potem poszedłem do Ticketeya i go też przeprosiłem, że ja jemu sprawiam problemy i po tym poszedłem do swojego pokoju, a Ticketeye jak to Ticketeye był ciągle wkurzony. CDN.

wtorek, 23 grudnia 2014

Lawiny radości,
Potopu miłości,
Lampek migania,
Kolęd śpiewania.
Prezentów bez liku,
wiele kolędników
oraz Sylwester do rana
lampką szampana!
Wesołych Świąt oraz Szczęśliwego Nowego Roku! 

Teraz coś od siebie:
zdrowia, szczęścia i wspólnej Wigilii ze znajomymi! 






niedziela, 21 grudnia 2014

Wspomnienia z dzieciństwa-Wataha wilków Kamieni Szlachetnych cz. 2

Krzyczał na mnie i krzyczał, a ja biedny nie umiałem się mu się stawić.Wrzeszczał ile tylko mógł aż w końcu powiedział:
-Ty jesteś głupi, niedorozwinięty i jesteś debilem. Nawet ciebie twoja własna matka nie chciała i nie wiem za jakie grzechy mnie ciebie dała!-
  Gdy już skończył uciekłem ze łzami w oczach, wziąłem tylko swoje zabawki i pobiegłem nad Jezioro Bez Imienia. Potem rozłożyłem zabawki i się bawiłem i zapomniałem o wszystkim. Potem mi się znudziło i poskładałem wszystko, a potem skakałem na skałach, które były obok Jeziora Bez Imienia. Nagle zadrżała ziemia, a  potem z nad tafli wody wynurzył się Kryształowy Pałac. Pałac miał pięć wież: szmaragdową, szafirową, bursztynową, rubinową, a na samym środku była diamentowa wieża. Był piękny, a że dzień był słoneczny i pogodny błyszczał bardzo mocno. Pałac odbijał się w tafli wody co dawało przepiękny efekt.Do środka pałacu można było wejść tylko przez szmaragdowy most. CDN.
Zdjęcia:





wtorek, 2 grudnia 2014

Wspomnienia z dzieciństwa-Wataha Wilków Kamieni Szlachetnych cz.1

-Panie alfo niech nam pan opowie o Watasze Wilków Kamieni Szlachetnych!-zapytał mnie Alfik.
-O matko ile ja wam razy to opowiadałem, a potem przytulacie się do mnie!
-Prosimy!-Krzyknęły chórem wszystkie.
-Nigdy jej nie słyszałam.-powiedziała Layla chociaż 100 razy to słyszała.
-Ehh...No dobra!-
-Hura!-
Siedzieliśmy przy ognisku. Layla przybliżyła się do mnie, a dzieciaki usiadł wygodnie, a ja sam zacząłem snuć tę opowieść:
"Kiedy byłem mały bawiłem się sam.Nikt mnie nie lubił nawet Ticketeye, który miał się mną opiekować.Pewnego dnia bawiłem się pod drzewem tam za domem naszej pani doktor.Ustwaiaółem sobie szyszki jako drzewa, a za wilki miałem żołędziowe stworki.Potem przyszedł bardzo, ale to bardzo wściekły Ticketeye i zapytał:
-Co zrobiłeś tej małej?-
-Zależy, której małej?-odpowiedziałem, ale ten wrzasnął na mnie:
-Przecież wiesz o co mi chodzi, a dokładniej o Laylę!-jego głos zabrzmiał poważnie i wtedy mi się przypomniało, że Blade (czyt. Blejd) chciał ja skrzywdzić w krzakach, ale tylko ja ich znalazłem w porę, a potem sam uciekł i pewnie on poskarżył, że to ja ją zbiłem!CDN.

poniedziałek, 24 listopada 2014

od Nera do Layli-Czy ja tylko go widzę?


Od dwóch dni miałem dziwne sny. Poszedłem do szamana, ale ten ich nie rozumiał. Śniło mi się, że przechodzę przez rzekę, ale po mojej prawej stronie, tam gdzie jest mały wodospad stał czarny i potężny wilk.Bałem się go, ale on mi nie robił krzywdy i zawsze uciekałem.Przez ten sen stałem się nerwowy i spięty. Zawsze, gdy mieliśmy iść na łowy udawałem chorego, ale niestety wszyscy zwietrzyli mój podstęp i siłą musieli mnie ciągnąć do rzeki.Żeby jeszcze było mało powiedzieli mi strażnicy, że mam łowić ryby sam, a oni będą chorzy. No fakt nie chciałem iść, ale miałem powody. Po patrzyłem się na prawo i stał tam ogromny, czarny wilk ze skrzydłami. Zostawiłem wszystko i bardzo powoli odwróciłem się do niego tyłem i wrzeszcząc biegłem przez. Wpadłem w strażników, a ci widząc moje oczy zanieśli mnie do doktora! Byłem w szoku. Nally mnie biła po pysku, abym się otrząsł, ale nic to nie dawało. Miałem duże oczy ( Layla mówiła mi, że jak taki wystraszony byłem to oczy miałem jak radary), trząsłem się i mamrotałem:
-Tam...On...Duży...Czarny...Skrzydła!-
Zostałem na obserwacji, a strażnicy poszli na miejsce zdarzeń, lecz nic nie widzieli. Potem, żeby specjalnie mi dokuczyć powiedzieli wszystkim, że ja się boję ryb.Layla nie śmiała się, bo ja się nigdy nie bałem się ryb, więc poszła nad rzekę.Popatrzyła się na wodospad i tam stał smutny wilk. Layla podeszła i zapytała:
-Dlaczego płaczesz?
-Bo nikt nie chce mnie przyjąć do watahy, bo jestem wilkołakiem i jestem straszna!-odpowiedziała wilczyca.
-Wcale nie jesteś straszna.-
-Właśnie, że jestem, bo jeden wilk się już mnie przestraszył.-
-ha, Nero? Taki czarny wilk?-
-Mhm...-
-Daj spokój, chodź porozmawiasz z nim i wyjaśnisz wszystko. A jeszcze jedno jak masz na imię?-
-Mam na imię Arkati.-
-Ładne imię, ale jeśli chodzi o wilkołaka to się nie przejmuj, bo mamy w swoim składzie trzy wilkołaki.
-No, dobra.-
Po 15 minutowej wędrówce przyszliśmy na nasze legowiska.Weszłyśmy i tam był Nero i gdy zobaczył Arkati to spadł ze stołu lekarskiego i mówił:
-Nie! Zostaw mnie!Idź stąd! Nie bij!-
Trzasnęłam Nera z całej siły w pysk, a ten tylko pisnął:
-To bolało.-
-Zamknij się Nero! To jest Arkati i jest wilkołakiem.-
-Dzień dobry!-odpowiedziała Arkati.
-Arkati, przepraszam cię.-
-Spoko, każdy się mnie boi, więc się już przyzwyczaiłam.-
Po wyjściu od Nally było słychać gwizdy, a po dwóch dniach Arkati była przyjęta i ożeniła się z Radioactive'm. KONIEC!
Arkati: 
River- Version 2 by Arkarti
..:green:.. by Arkarti

piątek, 31 października 2014

Halloween'owa Noc na Desperados

Dzieciaki nie mogły się już doczekać tej słodkiej, a jednocześnie strasznej nocy.W tę właśnie noc przychodzi do nas wilczyca imieniem Halloween, która bardzo lubi dawać naszym pociechom cukierki.Ale ta noc była inna niż zwykle...
Ten dzień jak zwykle zapowiadał się bardzo dobrze.Szczeniaki nam pomagały w dekorowaniu, a my w wymyślaniu im strojów.W tą noc była pełnia księżyca, więc Green Moon, Eksaliburowi i Radioactiv'iemu odbijało.Nastąpiła noc, a dzieciaki z wielkim uśmiechem przychodziły, pukały i pytały:
-Cukierek, albo psikus?-
Było bardzo śmiesznie, bo Sky;owi zabrakło cukierków :P , ale Halloween go poratowała.Zauważyłem, że nasze wilkołaki wyskoczyły, a potem pobiegli niczym strzała krzycząc i skomląc " Ratunku, pomocy!", ale nikt nie wiedział o co chodzi. Potem zauważyliśmy jeźdźca bez głowy, a za nim z całą Watahę Chodzącej Śmierci! Przeląkłem się, ale potem rozmyślałem, że coś tu jest nie tak.Wataha Chodzącej Śmierci przyszła złożyć nam wizytę na Halloween, a potem była wielka uczta!Nastepnie po uczcie poszliśmy na Polanę Dusz i Las Duchów.Widzieliśmy swoich bliskich i opowiadali nam jak to ich widzimy i jak jest tam na tych Wiecznych Łowach.Zapamiętam tę noc bardzo dobrze ! 
MIŁEGO HALLOWEEN!
Halloween:

Reklamy dla naszej watahy!

Gdyby ktoś chciał reklamować mojego bloga byłabym mu bardzo wdzięczna! Oto reklamy dla naszego bloga:
















Jeśli ktoś ma Facebooka to proszę polubić naszego fanpage'a tutaj:
Wataha wilków lazrowego morza-facebook
Dziękuję!

Konflikt cz. 3 ostatnia

Byłem wkurzony na Laylę cały dzień, a ona nic sobie z tego nie robiła. Potem się uspokoiłem i pobiegłem do straży, bo mnie wołali. Gdy przybiegłem Sam siedział i zapytał mnie:
-Może czas się pogodzić?-
-Tak, masz rację Sam, ale najpierw odpowiedz mi dlaczego chodzicie na nasze tereny łowieckie?-
-Ehhhh...No, bo Wataha Cienia nam je zabrała i nie mamy dość żywności!-
-Wiesz, możemy ci pomóc w odzyskaniu waszych terenów.-
-Naprawdę?-
-Tak!-
-Wielkie dzięki Nero!-
-Nie ma za co!-
Następnego dnia nasi strażnicy i  żołnierze wyruszyli na wojnę. Po 3 godzinnej bójce Wataha Zmierzchu miała swoje tereny łowieckie, a ja po powrocie zostałem tatusiem :) .

czwartek, 30 października 2014

Konflikt cz. 2

Następnego ranka wstałem, le się zdziwiłem, że nie ma przy mnie Layli.Bałem się o nią, bo była w ciąży i już było widać brzuszek :P . Wyszedłem z jaskini i zapytałem strażników:
-Wiesz, gdzie jest Layla?-
-Widziałem ją koło waszych granic pomiędzy Watahą Zmierzchu, a naszymi terenami łowieckimi!-odpowiedział.
"Co jej upadło na mózg!"-pomyślałem.Potem pobiegłem jak strzała i tam jej nie było. Bałem się o nią.Po 23 min. zobaczyłem, że wychodzi z terenów Watahy Zmierzchu i  na dodatek rozmawiała z Leah! Krew się we mnie zagotowała i wrzasnąłem:
-Layla, co ty tam robisz choć tu natychmiast!
Layla przyszła do mnie delikatnym truchcikiem i zapytała mnie ze spokojem:
-Dla czego się drzesz na cały las?
-Layla!
-No, co?!-
-Nie dość, że wyszłaś bez żadnego słowa to jeszcze idziesz na inne terytorium!-
-Rozmawiałam tylko z Leah, żeby porozmawiała z Samem!-
CDN.

niedziela, 26 października 2014

Konflikt cz. 1

Nasza wyspa jest podzielona na różne terytoria watah. Na zachód od naszej znajduj się nasze tereny łowieckie i granica z Watahą Zmierzchu.Pewnego dnia zauważyłem tam Sama, który nic sobie nie robił z tego, że jest na czyimś terytorium. Najciszej jak potrafiłem za kradnąłem się do niego i gdy byłem dość blisko to wyskoczyłem. Niestety on szybko zamienił się w ogromnego czarnego wilka i mnie przygniótł, na szczęście przed skokiem zawiadomiłem o tym watahę i już biegli na pomoc.Sam wstał i szybko podszedł do swojego terytorium i usiadł sobie patrząc na mnie szyderczo. Kiedy wataha przyszła zdziwiła się, bo Sam był na swoim terytorium. Jednak dwoje strażników i Layla zauważyli, że był tu jakiś podstęp. Następnego dnia powiedziałem tym strażnikom, żeby patrolowali tamte okolice.CDN.
P.S. To jest mój pierwszy taki  kolaż, więc proszę bez hejtów!









Kliknij, aby powiększyć!

sobota, 25 października 2014

Klątwa Krwawego Szachowca

Dawno, dawno temu, był sobie wilk.Był bardzo piękny i silny.Każda samica chciała go mieć, ale wybrał jedną tą jedyną.Pewnego dnia zauważył Dead (czyt. Did żywioł śmierci i bogini śmierci) była nieprzytomna i strasznie miała pogryzioną szyję, z której lała się czarna krew. Rick (imię wilka) bał się, ale jej nie zostawił tylko zawołał resztę watahy, ale ci gdy ją zobaczyli pouciekali do swoich jaskiń, lecz ją nie zostawił. Wziął jej ciężki łeb i delikatnie, małymi kroczkami niósł o swojej jaskini.Jego żona bardzo się zdziwiła, ale mimo to pomogła jej.Opatrzyła ranę, odkaziła i zawinęła w bandaż.Po dwóch dniach nieprzytomności, Dead obudziła się.Rick zauważył, że jej hobbym jest granie w szachy.Miał akurat w domu szachy i te szachy jej podarował.Dead mu podziękowała i za tą opiekę dała Rickowi dar i żywioł umysłu.Rick oczywiście podziękował jej.Po dwóch miesiącach Rickowi urodziły się dwa wspaniałe basiory, ale okazało się, że żona i jego dzieci są poważnie chore, a po tygodni w strasznych męczarniach umarli.Rick zamknął się w sobie, a potem, żeby zapomnieć o śmierci żony i dzieci zaczął grać w szachy.Szło mu nieźle i zawsze wygrywał, ale pewnego dnia przyszedł tajemniczy  wilk i Rick'a ograł. Ten z gniewem rzucił się na niego i go zagryzł.Okazało się potem, że to była Dead.Dead wstała z pogryzieniami na swoim ciele i powiedziała:
"Rick byłam głupia,że ci dałam logikę i za to posiądziesz karę.Do końca świata nie zobaczysz się z żoną, ani z dziećmi tylko będziesz miał całe poharatane ciało jak ja i od dziś będziesz nosił miano Przeklętego Krwawego Szachowca!Niech się strzegą się ci, którzy oszukują i zabijają po przegranej!" na to Rick powiedział: "Dead jeśli ja nie mogę to ty jeśli spotkasz żonę z dziećmi pozdrów je ode mnie.Dobrze?".Dead zgodziła się i do końca świata błąka się po Lesie Duchów, a czasami błąka się wsród szachowców.O to Klątwa Krwawego Szachowca!
Krwawy Szachowiec (demon, Rick):

poniedziałek, 20 października 2014

Daisy

W tamtym opowiadaniu zapomniałam dodać, że Daisy została przyjęta do watahy i już może chodzić i swobodnie biegać, a potem ożeniła się ze Skayem i mieli dzieci :P .

niedziela, 19 października 2014

Czy tajemniczy wilk ma coś wspólnego ze znikaniem naszych wader? cz.5 ostatnia

Rano wstałem i wyszedłem przed jaskinię i oczywiście wszyscy byli gotowi tylko nie ja.Zapytałem Nera:
-Jaki mamy plan?-
-No, więc Layla posłuży za przynęte, a gdy ten wilk wyjdzie, żeby porwać Laylę to wtedy strażnicy wyskoczą na niego z siatką.-odpowiedział.
-Aha to kiedy wyruszamy?-
-Teraz!-
Po 30 min. byliśmy już nad brzegiem i tam Nero wypchał na brzeg Laylę, która miała napełniać bukłaki.Po chwili zjawił się wilk, ale Nero nie drgnął.Wilk objął Laylę i zatkał jej pysk.W końcu strażnicy rzucili się na niego i złapali go.Nero pochwalił strażników:
-Dobra robota panowie, a ty debilu powiedz, gdzie są samice?-
-W mojej jaskini, ale nic im nie robiłem, po prostu porywałem je, bo czułem się samotny!-
I znowu po 30 min. nasza wataha była cała i zdrowa, tylko szkoda mi było Ekskalibura, bo był smutny.Pewnej nocy poszedł nad Skałę Płaczącego Wilka i chyba faktycznie tam płakał, bo Nero poszedł do niego i zapytał:
-Co się stało Ekskaliburze?-
-Boję się, że mnie wataha nie przyjmie!-
-A to niby czemu?-
-Bo...Bo...Bo jestem wilkołakiem!-
-Nie przejmuj się tym, bo w watasze mamy 2 wilkołaki.-
-Naprawdę?-
-Ależ oczywiście!-
Następnego dnia odbyła się narada watahy czy Ekskalibura przyjąć, czy też nie.Po 2 godzinnej naradzie postanowiliśmy, że Ekskalibur zostaje.
-Sky?-zagadnął do mnie następnego dnia.
-Tak?-
-Przepraszam, że cię zgniotłem.-
-Nic nie szkodzi, chyba ci podziękuję, bo poznałem fajną laskę.-
-Czyli wybaczasz?!-
-Tak.-
KONIEC!
Ekskalibur:
Jako wilk:

Jako wilkołak:











Daisy:











Takie obrazki:
Edward fails, Jacob ftw by stormboundSave the Wolves Stamp by Misaki-chiI Howl At The Moon by jupitersnestWild Spirit Wolf Sanctuary Stamp by dakazi

piątek, 17 października 2014

Czy tajemniczy wilk ma coś wspólnego ze znikaniem naszych wader? cz. 4

Następnego dnia poszedłem do Nera.Zapukałem.Zza drzwi było już słychać kroki. Otworzłym mi je Nero, który był bardzo dziwnym nastroju i z przerażenia z zapytałem:
-Co ci się stało Nero?-
Westchnął i powiedział:
-Nie spałem dzisiaj z Laylą, a to jest mój zmarnowany dzień!-
-Nero?-
-Co?!-
-Mogę porozmawiać z tobą na osobności?-
-Mmmmm...No dobrze, tylko zaczekaj, bo przecież na goło nie pójdę.-
-Dobra to czekam!-
-No dobra to o czym chciałbyś porozmawiać?-
-No, bo w klinice jest suczka imieniem Daisy...-
-I...-
-I nie może chodzić, bo jej nogi przejechał samochód...-
-I...-
-I chciałbym, żebyś ją uzdrowił i żeby dołączyła do nas.-
-Ale czy ona tego chce?-
-Tak!-
-Skąd wiesz?-
-Bo rozmawiałem z nią!-
-Aha, ok to gdzie ona jest?-
-W klinice, ale jest jeszcze druga sprawa.-
-Jaka?-
-Czy  zauważyłeś, że kilka samic zaginęło.-
-Yhy...A wiesz przez kogo?-
-Nad rzeką co rano jest bardzo silny wilk, który nalewa dużo bukłaków i czuć od niego nasze samice!-
-Aha, ok to jutro z samego rana nad brzegiem!-
-Rano?!-
-Tak!-
-HPF!-
CDN.

Czy tajemniczy wilka ma coś wspólnego ze znikaniem naszych wader? cz. 3

Po dwóch dniach wyszedłem z kliniki.Szkoda mi było Daisy.Poszedłem na swoje terytoria. Po 12 min. marszu doszedłem i gdy zobaczyłem, że szczeniaki jedzą same najlepsze kąski jelenia to krew się u mnie zgotowała, ale wiedziałem, że strażnicy rzucą się na mnie.Zmieniłem się, więc w szczeniaka i podszedłem.Gdy byłem już wystarczająco blisko jeden wrzasnął na mnie:
-Sky!!!!
-No, co?!-
-Ja już znam te twoje sztuczki!-
Wziął mnie za kark i zlał mnie :'( , a Nero powiedział ze spokojem do niego:
-Rico, daj spokój to jeszcze dzieciak!-
-Ale...-
-Ciiiiiiii!-
Strażnik dał mnie Nerowi, a on odwrócił mnie i trzasnął w mój biedny tyłek :'( .
-Ałłłłłłłłłłłłłaaaaaaa-
-Co to ma być?- wrzasnęła Layla, która wyszła z jaskini.
-No, ale kochanie...-
-Żadnych ale, postaw małego na ziemię, bo ci ukręcę ucho!-
-Nie, tylko nie to-
-O i jeszcze coś nie śpisz dzisiaj ze mną!-
-Kochanie!-
-Sky zabiję cię!-
-Masz za swoje-
CDN.
P.s. Przepraszam, że tak mało piszę, bo nie mam pomysłów :'( ./Layla and Nero

wtorek, 7 października 2014

Czy tajemniczy wilk ma coś wspólnego ze znikaniem naszych wader? cz.2

Zasapany przybiegłem do legowisk, ale oczywiście na mojego pecha nikogo nie było, bo jak wstali to poszli na łowy -_- .Nie wiedziałem co robić, więc usiadłem przed moją jaskinią i pomyślałem.Po ok. 3 min. coś mnie oświeciło, że gdybym poszedł do człowieków w weterynarii to by coś wiedzieli o wilku.Trochę się bałem, ale z małym przerażeniem poszedłem.Szedłem sobie główną droga, gdy coś wielkiego, czarnego i masywnego skoczyło na mnie i przygniotło.Darłem się, ale brakło mi tchu i straciłem przytomność, więc nic nie pamiętałem po tym wypadku. Obudziłem się w klinice w klatce z przerażenia podniosłem łeb, a jeden z czuwających strażników krzyknął do ściany:
-Hej, Helena Sky się obudził!-
Nie wiedziałem nawet, że ściany mają na imię Helena i popatrzyłem na strażnika, a potem z dziwienia przekręciłem głowę.Potem zza drzwi usłyszałem skomlenie i głos zza drzwi powiedział:
-Już idę!-
Zza drzwi wyszła pani weterynarz z wielką strzykawą.Skuliłem ogon i podszedłem do tylnego kąta klatki i skomlałem.Pani weterynarka powiedział do mnie:
-Nie bój się Sky to nie dla ciebie.-i pogłaskała mnie przez kraty po łebku.
Pośledziłem ją wzrokiem i rzeczywiście koło mojej klatki była druga z piękną samiczką :P, która od roku nie mogła chodzić ponieważ przejechał jej nogi samochód :'( . Zaciekawiony zapytałem:
-Skąd jesteś?-
Delikatnym głosikiem powiedziała:
-Z Nowego York'u.-
-A jak masz na imię?-zapytałem ponownie.
-Mam na imię Daisy, a ty ?-
-Woah Stokrotkę mamy.Ja mam na imię Sky, Słodziutka.-
-Jeśli masz mnie poderwać to ostrzegam nie tak łatwo u mnie.-
-Ooo..Daj spokój już nie jedna dała się mnie.Jestem dobry.-
-No to ty masz pecha, bo ja nigdy nie będę chodzić, nigdy nie wyjdę z tego przeklętego miejsca, nigdy nie uwolnię się z tej klatki i zastrzyków!-
-Daisy, spokojnie znam takiego wilka co ci pomoże!-
-Sky...-powiedziała ze łzami w oczach.
-Tak Stokrotko?-
-Obiecaj mi, że jeśli wyjdziesz odszukasz tego wilka i zapytaj go gdybym chodziła to czy bym mogła
dojść do jego watahy?-
-Ależ oczywiście, ae ty mi obiecaj, że ty mnie pocałujesz w usta?-
-Zgoda!-
CDN.

czwartek, 2 października 2014

Czy tajemniczy wilk ma coś wspólnego z znikaniem naszych wader? cz. 1

Od pewnego czasu zauważyłem, że nasze wadery gdzieś szły i nie wracały.Pewnego dnia wstałem i mnie bardzo suszyło, oczywiście ja tempy nie napełniłem wczoraj bukłaków.Więc pomyślałem, że nie będę nikogo wysyłać tylko sam pójdę nad potok, a rzeźkie powietrze sprawi, że się szybko obudzę. Po pół godzinnym spacerze dotarłem do celu. Klęknąłem i przemyłem twarz, a potem napełniłem dwa bukłaki.Gdy już były napełnione poszedłem w krzaki, a za krzakami już była ścieżka prowadzące do naszego legowiska.Gdy byłem już za krzakami coś mi mówiło " Kucnij i patrz zza krzaki" i tak postąpiłem.Nie musiałem długo czekać, bo z naszego terytoria wyszedł czarny wilk.Myślałem, że to Nero, ale to nie on był.Ten wilk był bardziej umięśniony i widać, że był bardzo silny, więc siedziałem najciszej jak mogłem.Potem nie wiem co mi się stało, ale przemieniłem się w wilka, który chodził na dwóch łapach ( my przeważnie zmieniamy się w wilkołako podobne wtedy, gdy musimy lub na legowisku czy polowaniach).Okazało się, że ten wilk miał jakąś energię, która powodowała zmiany w moim ciele.Na przemianę już nie zwracałem uwagi i co sił w nogach pobiegłem po straże i Nera. CDN.

niedziela, 28 września 2014

Od Layli do Nera-Pytania dzieci, które czasem zadziwiają dorosłych

Wyszłam po moją córkę do szkoły, a mój mąż został w jaskini.Gdy wracałam to wstąpiłam jeszcze do sklepu po jedzenie na obiad. Wróciłam i oczywiście Nero (mój mąż) siedział i czytał gazetę.Nike usiadła przy stole, a ja wzięłam się za obiad.Chwilę była ogłuszająca cisza.W końcu Nike nie wytrzymała i zapytała tatusia:
-Tato?-
-No, co?!-
-Odpowiesz mi na kilka pytań, bo pani nam zadała i muszą na nie odpowiedzieć tylko tatusiowie!-
-No dobra, to dawaj!-
-Jak się robi dzieci?-
-No, więc...-chwilę się zastanowiłem i popatrzyłem na Laylę, która widziała moje zakłopotanie, więc z zwycięską miną odpowiedziałem:
-Musi być para, czyli samiec i samica.Muszą najpierw dobrze się poznać i zakochać się w sobie.Potem muszą wziąć ślub, a potem, gdy są już małżeństwem i chcą mieć dzieci to w nocy kładą się do łóżka i wtedy się przytulają bardzo mocno z miłości i po 9 miesiącach na świat przychodzą maluchy.-
-Tato, ale to pytanie jest po za zadanie domowe: czy zrobicie z mamą braciszka?-
-No wiesz my nie wiemy co wyjdzie, ale jak mama była z tobą w ciąży to obstawialiśmy, że to chłopczyk, więc nie mamy pewności, ale jeśli ci chodzi o rodzeństwo to ja się zgadzam, ale to od mamy zależy.-
-Mamo?!-
Popatrzyła się na mnie tak łaskawie, że w końcu powiedziałam, że się zgadzam, ale najgorsze było chyba przed nami i Niki zapytała:
-A czy mogę patrzeć jak wy robicie dzidziusia?!-
-No, ale Niki to jak będziesz się patrzyła to będzie dla nas trochę krępujące.-
-Czyli?-
-Czyli, że na przykład ty się myjesz, a tata na ciebie patrzy.-
-A przez dziurkę od klucza?!-
-NIE!!!- ofuknęliśmy Nike.
-Eee...Ale szkoda!-
-No to dawaj następne pytanie.-zacząłem zmieniać temat.
-YYYYYY...O jest!Czy jak się rodzi dziecko to boli?-
-To musisz iść do mamy, bo to ona rodziła.-
-Mamo?!-
-Na początek boli, ale potem można się przyzwyczaić.-
  -A jak się z tatą poznaliście?!-
-No, więc ja się kąpałam w rzece po Wodospadem Nadziei i nagle na swoich gołych piersiach poczułam czyiś dotyk.Próbowałam się drzeć, ale zakrył mi usta chustą.Następnie wziął mnie za nogi i przerzucił mnie na swój bark, a ten zaczął uciekać razem ze mną.Mając wolne ręce odkryłam chustę i się darłam "Ratunku, pomocy", ale nikt mnie nie ratował, bo przestałam, gdy poczułam porządnego klapsa w swój tyłek.Potem ten gość rzucił mnie na swoje łóżko i zaczął mnie ubierać w moje rzeczy, a potem zaczął mnie całować, potem wzięliśmy ślub i tak poznałam twojego tatę.-
-Bardzo dziękuję za wywiad.-odpowiedziała Nike i poszła do swojego pokoju. KONIEC!
Takie zdjęcia:





sobota, 27 września 2014

Drift

Lato tego roku było naprawdę upalne.Szczeniaki bawiły się w wodzie pod czujnym okiem naszego ratownika Aestate'a (łać. lato).Summer'owi nudziło się w wodzie, więc bawił się koło mnie budując zamki z piasku.Ratownikowi też nie było łatwo, bo był upał, a on siedział na skale, która od słońca się nagrzewała, no i tyłek piecze.Uparty jest jak osioł i wiercąc się patrzyła na nasze szczeniaki.W końcu nie wytrzymałem i zapytałem:
-Aestate, czy tyłek czasami ci się nie spala?!-
-A jeśli tak to co?-odpowiedział.
-No, bo czuć zapach spalonego tyłka.-
-Hi,hi,hi,hi,hi,hi,hi,hi,hi,hi!-Summer śmiał się za mną.
-No trochę parzy.-
-No to nie możesz patrzeć na szczeniaki z brzegu?-
-Byłoby mi źle, bo jestem tak przyzwyczajony.-
-Aha.-
Trochę mi się zaczęło nudzić i byłem odrobinę głodny.Przesunąłem się do koszyka piknikowego i wsunąłem łapę.Po chwili szukania na oślep jedzenia zadarłem się:
-AAAAAAAłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłaaaaaaaaaaaa!-
Wszyscy jak na komendę odwrócili łby w moją stronę, tylko jedna Layla śmiała się bez opamiętania.Delikatnie wyciągnąłem łapę z koszyka i z łzami w oczach popatrzyłem się na nią i warknąłem:
-Layla, co to ma być?!-
-To jest taka pułapka na Głodomory!-odpowiedziała ze śmiechem.
-No weź!-
-No dobra, dobra...-
Przez pół dnia miałem spuchniętą łapę.Po 30 min. spostrzegłem, że Aestate patrzy na nadchodzącą falę bardzo ciekawie, więc go zapytałem:
-O co chodzi Aestate?-
-Nero, chyba musisz sam to zobaczyć?-
Podał mi lornetkę i zwołałem Zombie, że by porwał tego malucha z fali i rzucił na ziemię.Po paru sekundach miałem go już przy sobie i gdy go zobaczyłem to był to ośmiomiesięczny szczeniak.Zapytałem go najspokojniej jak umiałem, chociaż od środka zżerała mnie wściekłość:
-Co robisz na moim terytorium?-
-No weź, no chciałem za imponować dziewczynie, a wy macie najwyższe fale no!
-No dobra odpuszczę ci tym razem.-
-Ale ja nie wiem gdzie to jest?!-
-A jak masz na imię i wataha?
-No mam na imię Drift i należę do watahy Autobots Wolf.-
-Aha, Zombie idź odprowadzić kolegę i nie rób mu krzywdy.-
I tak ten dzień nam minął.
A tak wygląda Drift: